[EXCLUSIVE] Znamy szczegóły
nowej płyty Das Moon!

14608118_10210299866514472_268624522_n

Electroindustrialny zespół Das Moon specjalnie dla czytelników FINE TUNE, zdradza tytuł i szczegóły dotyczące ich nadchodzącej płyty długogrającej. Poniżej wywiad z Grześkiem „Hiro” Szymą.

FINE TUNE: Jaki jest motyw przewodni najnowszej płyty? Co Wam siedzi w głowie podczas jej tworzenia i jaka jest obecnie atmosfera w zespole?

Grzesiek Szyma: Nasz nowy album będzie zamknięciem trylogii po Electrocution i Weekend In Paradise. Płyta będzie więc kontynuacją dwóch poprzednich albumów i ich swego rodzaju dopełnieniem. Nie będzie na niej rewolucji jeśli chodzi o formę. Nadal zostajemy w świecie dźwięków elektronicznych i smutnych tekstów. Ale ponieważ czas biegnie do przodu zmieniamy się, widzimy też zmiany dookoła nas. A więc siłą rzeczy wpływa to na naszą twórczość. Mamy nadzieję, że kilka utworów mile zaskoczy naszych fanów, a i przysporzy nam nowych. Ten czas od płyty Electrocution, aż do naszego nowego dziecka… To w sumie czas pewnego jednorodnego podejścia do naszej twórczości. Ciągle w tym samym składzie i prawie takim samym instrumentarium. Być może w przyszłości czas na jakieś zmiany… Gdzieś je podskórnie czujemy, w końcu nic nie trwa wiecznie. To także sygnał dla publiczności – wpadajcie na nasze koncerty, bo kto wie ile jeszcze ich zagramy? (śmiech)

„Płyta zostanie wydana w formacie CD, na winylu oraz w małym nakładzie na kasetach magnetofonowych (jako rarytas dla fanów).”

To może kilka szczegółów: kiedy mamy spodziewać się płyty, ile kawałków, jaki tytuł i w jakim języku będą piosenki?

Płyta (co zdradzam po raz pierwszy!) będzie nosiła tytuł „DEAD”. Jest już praktycznie gotowa, ale ze względu na chęć dobrego przygotowania się do jej promocji postanowiliśmy wydać ją w okolicach marca przyszłego roku, czyli już po nawałnicy świąteczno-bożonarodzeniowej. Na płycie znajdzie się 10 lub 12 utworów w języku angielskim. To też nasz dotychczasowy znak rozpoznawczy, bo poprzednie płyty też były w tym języku. Na język polski w większym wymiarze (o który niektórzy się dopytują) mamy nadzieję, że jeszcze przyjedzie czas. Płyta zostanie wydana w formacie CD, na winylu oraz w małym nakładzie na kasetach magnetofonowych (jako rarytas dla fanów). Jak wspomniałem płyta będzie miała swoją promocję czyli m.in.koncerty w ramach DEAD TOUR 2017. Mamy nadzieję, że będzie naszą najmroczniejszą trasą, zachaczająca także o zagranicę.

Niby ma być najmroczniej, ale nowe piosenki, które graliście na ostatnim koncercie brzmią jednak bliżej „Violent Lullaby” niż „Black Flag”. Słowem: łagodniej. Starzejecie się i potulniejecie?

Hmm… Czy my się starzejemy? Trudno powiedzieć (śmiech). Ale tak na poważnie, to utwór „Black Flag” był i jest specyficznym utworem w naszej twórczości. Jest jeszcze schedą po naszym poprzednim zespole Rh+ a joint of audiovisual performers (ach ta długa nazwa…). Był on częścią ścieżki dźwiękowej do filmu „Pancernik Potiomkin”, którą to graliśmy w ówczesnych czasach na koncertach. Taperując do tego legendarnego filmu graliśmy ten utwór wyłącznie instrumentalnie w legendarnej scenie, gdzie na odeskich schodach odbywała się rzeź ludności cywilnej… Stąd utwór jest tak mocny. Bardzo nam się wtedy ten motyw muzyczny podobał. Byliśmy z niego dumni i kiedy powstawało Das Moon postanowiliśmy ten utwór zabrać ze sobą do nowego projektu. Tak powstał „Black Flag” w znanej wszystkim formie, czyli z tekstem autorstwa Daisy w języku niemieckim. Jak się okazuje, jest on swoistym rodzynkiem w naszej twórczości. DM m.in. po to powstało, bo czuliśmy, że chcemy tworzyć już inną muzykę… I dodać do tego teksty, których w twórczości poprzedniego naszego zespołu praktycznie nie było.

Rozmawiał: Kuba Styczyński

Śledźcie zespół na:

WWW: www.dasmoon.pl

FB: www.facebook.com/dasmoonband

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress