MIXTAPE DJ SET: Milky Wishlake

1455113135732

ODDAJEMY W RĘCE POLSKICH MUZYKÓW NASZ COTYGODNIOWY MIXTAPE! JEŻELI ZASTANAWIALIŚCIE SIĘ CZEGO SŁUCHAJĄ WASI ULUBIENI ARTYŚCI – TERAZ MOŻECIE TO SPRAWDZIĆ.

Milky Wishlake: Poniższa playlista to miks tego, co kocham od dawna i kilku ostatnich uzależniających odkryć. Ponieważ słucham ostatnio mało muzyki, to są to dzieła jak najbardziej ekskluzywne!

„California” to jeden z najlepszych albumów wszechczasów, które nigdy mi się nie znudzą. Najlepszy album nagrany przez Mike’a Patton’a. I kropka.

Świetny, chwytliwy numer posiadający echa heavy-metalu i pastiszu Alice Cooper’a. Daje kopa, ale delikatnie. I jest śliczna, niewymuszona solówka. Teledysk też w świetnym stylu, aż się chce obejrzeć „It Follows” jeszcze raz albo reprodukcję „Dziecka Rosemary” Rob’a Zombiego.

Próżno szukać takich tekstów u polskich artystów tworzących po angielsku. Precyzyjny numer, o którym myślę kilka razy w tygodniu, kiedy przechodzę przez myślowe pola minowe.

Mój ulubiony album z cięższym graniem i ulubiona piosenka motywacyjna. Nigdy się nie starzeje. Te bębny to jest jakaś masakra! Do dzisiaj to brzmi jak nagrane zaledwie wczoraj.

Przy Freddie’m Mercury’m, Mike Patton to mój największy idol. Maleńka EP’ka, którą Patton już ponad dekadę temu nagrał z królami math-core’u, jest moim zdaniem jego drugim najlepszym grajem. Ta kolaboracja popchnęła też do przodu kreatywnie sam zespół, który niedługo później wydał genialny album „Miss Machine” (polecam!).

Przyznam, że jako absolwent akademii muzycznej, nigdy wcześniej nie spotkałem się z dziełami Mahler’a. Taki ze mnie ignorant. Sięgnąłem po niego dopiero niedawno i totalnie powalił mnie rozmachem oraz nieskończoną kreatywnością płynącą z jego symfonii. Dzisiejsza muzyka filmowa nie byłaby taka sama bez jego dzieł.

  •  Drake – „Used To”

Ten mikstejp to kunszt minimalistycznej produkcji podkręconej do maksimum. Lubię bardzo, ten utwór ma świetny hook. Drake może jest zabawny, ale cholernie konsekwentny i wie jak nieustannie zapewnić dobrą rozrywkę.

Mój ulubiony kawałek Kendrick’a nie pochodzi ani z eklektycznego „Pimp The Butterfly”, ani z albumu dekady „Good Kid, m.A.A.d City”, a z jego wczesnego mixtape’u. Odtrutka na toksyczne wpływy ludzi z naszego najbliższego otoczenia.

Zespół, który nie trafia do mnie w całej swej okazałości, ale jak już trafia to w samo serce. Dwa słowa – niewymuszona perfekcja. Chciałbym, żeby moja druga płyta miała coś wspólnego z brzmieniem „Shields”.

Do dziś pamiętam, gdy w wieku 16 lat usłyszałem pierwszy raz ten kawałek (dzięki Artur!). Naturalnie, pomyślałem sobie – „jak ta kobieta pięknie śpiewa”. Potem zakochałem się w „Grace” i w Jeffie. Niedługo później moje serce zostało rozerwane, gdy dowiedziałem się, że już nigdy więcej nie usłyszę żadnej nowej piosenki wyśpiewanej z jego ust. Ten utwór idealnie oddaje, to uczucie, że go nie ma – everybody here wants you. Wokalnie niedościgniona wrażliwość.

winyl3

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress