Muzyczne podsumowanie 2017 roku!

Nasi redaktorzy wybrali swoje trzy ulubione, polskie albumy 2017 roku. Jacy artyści pojawiają się w naszym zestawieniu? Sprawdźcie!

Marysia Janas

O.S.T.R. ”MTV Unplugged: Autentycznie”

Bilety na koncerty z trasy ”Autentycznie” znikały w mgnieniu oka, a w swoim rodzinnym mieście na początku trasy zagrał cztery razy w ciągu dwóch dni. Koncerty cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Jeśli ktoś nie miał możliwości udania się na jeden z nich koniecznie powinien sięgnąć po tę płytę. „MTV Unplugged: Autentycznie” jest nie tylko zapisem warszawskiego koncertu, ale znajdziemy tam również inne, akustyczne aranżacje utworów znanych z krążka „Życie po śmieci”. Towarzyszący raperowi sekstet, obecność publiczności oraz krótkie wstępy do poszczególnych utworów przedstawiają historię w innym, ale równie ciekawym wymiarze. Podczas koncertu udzielali się nie tylko sami muzycy, ale także goście : Ostry Junior I, który wspólnie z tatą wykonał utwór ”Jaki ojciec taki syn” oraz Leszek Możdżer, który razem z raperem zagrał utwór ”Coda”.


 

Coals “Tamagotchi”

Płyta ”Tamagotchi” była jednym z najbardziej wyczekiwanych debiutów 2017 roku. Coals nie jest typowym zespołem, który może „wmieszać się w tłum”. O tym, że muzyka duetu ze Śląska jest warta uwagi można było przekonać się na koncercie w ramach łódzkiego festiwalu Songwriter Łódź Festiwal. Na początku publiczność była niewielka, ale z czasem muzyka Coals przyciągała ludzi, z minuty na minutę było ich coraz więcej…  Grupa Coals zaczął grać koncerty nie tylko w Polsce, duet wystąpił m.in. w niemieckim Darmstadt.  Płytę ”Tamagotchi” można odebrać jako sentymentalną podróż do lat 90., których klimat nieustannie przewijają się w ich nowym materiale. Album przykuwa uwagę od pierwszego utworu. Każdy kolejny kawałek wciąga słuchacza w swój charakterystyczny i niepowtarzalny klimat, który buduje hi-hatami, elektronicznymi dźwiękami oraz basowym brzmieniem Łukasz Rozmysłowski. Do tego, przechodzący od nostalgii do nieśmiałego rapowania głos Katarzyny Kowalczyk. Oprócz samego duetu na płycie muzycznie udziela się także Hatti Vatti oraz Bobkovski, który towarzyszy duetowi na koncertach.


Kortez  ”Mój dom”

Krążek ”Mój dom” jest naprawdę wyjątkowy. Album zyskał w bardzo krótkim czasie status złotej płyty (premiera albumu odbyła się raptem 3 listopada). Cała jesienna odsłona trasy koncertowej wyprzedała się w pięć minut, a na część wiosennych koncertów nie ma już biletów. W przeciwieństwie do pierwszej płyty ”Mój dom” ma konkretną, spójną koncepcję. Tym razem Kortez opowiada swoim odbiorcom historię o pewnej miłości i jej końcu… Podczas słuchania płyty można zauważyć, jak z każdą kolejną piosenką zmienia się stosunek do ukochanej osoby. Miłość (która na początku jest jeszcze w pierwszych utworach) stopniowo zanika. Singiel „Dobry moment” można odebrać jako kulminacyjny punkt całej historii i początek zmian, które stają się mało przyjemnym doświadczeniem .

Kamil Karpiuk
Natalia Nykiel ”Discordia”
Zapewne kogoś zaskoczy, że człowiek wywodzący swoje gusta z ogólno pojętej ciężkości brzmienia, zamieszcza Natalkę w tym zestawieniu. Prawda jest taka, że Nykiel jest moją ulubienicą. Cenię sobie jej świetne kawałki, pełne żywych, soczystych linii melodycznych, które łączy z tekstami, najwyraźniej głęboko zakorzenionymi w własnych przeżyciach. Natalia jest oryginalna w swoim sposobie i wyróżnia się na scenie muzycznej. Jeśli mam kogoś zachęcić do krążka jednym numerem, to bez wątpienia będzie to ”Spokój”. Wysoce energetyczny, taneczny, z linią melodyczną nad którą lubię się rozpływać. Tak już mam, iż najpierw badam ten wątek, by dopiero potem zająć się warstwą tekstową.


Łysa Góra „Siadaj, Nie Gadaj”
Jakim cudem folkowy zespół znalazł się na tej liście, w dodatku polecam go ja? Z Łysą Górą miałem przyjemność kilka razy, mówiąc ściślej – jako dziennikarz FT zacieśniłem współpracę z Emergenza Festival Polska, toteż ubiegłoroczne półfinały warszawskie oraz finały warszawsko-ogólnopolskie, stały pod znakiem uczty muzycznej. Wśród niej, gdzieś na środku stołu, była Łysa Góra. Wyróżnia się, zaskakuje i to w bardzo przyjemny sposób. Polski folklor ma bardzo wiele do zaoferowania, a ”Siadaj, Nie Gadaj” to nowoczesne przedstawienie pieśni ludowych, krążących w polskiej kulturze od wieków. W nowoczesny, ale nadal iście słowiański sposób, na tyle dobrze, iż pozwoliło im to zabrnąć aż do wspomnianych finałów, gdzie dali świetny koncert. Nadal, lubię dostać ”Cepem po ryju” podczas odsłuchu owego krążka.


Spaceslug ”Time Travel Dilemma”
Jako numer jeden, ”Spaceslug”. Nie gościł na łamach FT, nie mniej, wielokrotnie pisałem o nich na łamach mojego projektu. Co może wyjść z kompilacji stoner rocka i sludge? Kosmiczny ślimak, który od kilku lat, każdym wydawnictwem, wydziera z płuc kolejne kęsy powietrza gęstością materiału. Solidna robota, która łamie i porusza kości, upaja niczym LSD pierwszej próby i wysyła w galaktyczne podboje z muzyką. ”Time Ravel Dilemma” to numer jeden 2017 według mojej osoby. Wspaniale kosmiczny, jeszcze mocniejszy niż debiutancki krążek, na wstępie wchodzi „z buta” , by zagościć w głowie na dłużej. Chropowate, niemal kleiste brzmienie, szybko przechodzi w niecodzienną podróż po gatunkach. Jest melodycznie, buja, a do tego rwie zbrojenia z opon

Gośka Sawa

Mery Spolsky ”Miło było Pana poznać”

”Był to mój najlepszy rok” – napisała Mery Spolsky w jednym z postów, a ja to potwierdzam! Świetna energia, niebanalne teksty i styl, obok którego nie da się przejść z obojętnością. Mery Spolsky, a właściwie Marysię Żak po raz pierwszy zobaczyłam, kiedy występowała na opolskich debiutach w 2015 roku. Już wtedy można było zobaczyć, że to wokalistka, która wie, czego chce, a przede wszystkim ma na siebie świetny pomysł! Mery nie idzie w muzyce na kompromisy, wszystko, co tworzy musi mieć jej charakter. Album ”Miło było Pana poznać” to doskonała mieszanka elektroniki z popem w towarzystwie elementów hip-hopu. Sposób, w jaki ta artystka bawi się słowami jest wprost fenomenalny. Debiutancki album tej młodej piosenkarki to zbiór 11 kawałków, które są w pewnym sensie bardzo osobistym zestawieniem przeżyć. Jest wątek miłosny, po którym zostały niekoniecznie jedynie miłe i romantyczne wspomnienia… Ale nie znajdziemy tam piosenek w stylu: ”To już koniec miłości, jest mi tak bardzo źle”. To nie w stylu Mery! Ta artystka od życia dostała ”cytryny”, więc postanowiła  zrobić najlepszą  muzyczną ”lemoniadę” na świecie!


runforrest ”runforrest”

”W sumie to mogę powiedzieć, że swoją pierwszą gitarę ukradłem… Z pokoju mojego brata. Stała tam stara, klasyczna gitara, na której przez krótki czas sam uczył się grać” – wyznał runforrest w wywiadzie. Dobrze, że nie posłuchał rady ” jak kraść to miliony„, bo dziś nie byłoby tej pięknej EP-ki. Pod nazwą runforrest kryje się młody muzyk, Grzegorz Wardęga. Mieszka w magicznym Krakowie i tworzy takie muzyczne cuda. Są utwory, które pokazują, że świat, który nas otacza jest piękny, pełen cudownych ludzi lub takie, które obrzydzają każdy element twojego otoczenia, przy tym wyciągając najgorsze cechy ludzi. Natomiast muzyka tego artysty ma swój własny świat, a o tym, w którym żyjemy pozwala kompletnie zapomnieć.  Chociaż nie jest to longplay, to EP-ka ”runforrest” zawiera naprawdę imponujący materiał. W tej muzyce czuć świadomość, opanowanie, lekkość, a jednocześnie niesamowitą siłę. Jeśli uwielbiacie muzykę Boba Dylana, to piosenki od runforrest będą dla was darem z niebios!


Urbański ”Selected works”

Materiał, który znalazł się na ”Selected Works” powstawał ”w tak zwanym międzyczasie” – jak to określił Wojtek Urbański. Podobno muzyk nagrywał te kawałki w ramach  odpoczynku od  innych projektów. Do niedawna Wojtek był jeszcze 1/2 duetu Rysy, w 2017 roku zdecydował się na wydanie materiału w wersji solo. ”Slected works” to najlepszy dowód na to, że nie ma znaczenia, czy muzyk pracuje w duecie czy w samotności, bo jego twórczość broni się w każdych warunkach. Urbański to jeden grona polskich artystów, którzy znają przepis na to, jak postępować z elektroniką. U niego nawet ”Widmo” nie odstrasza, ta muzyka przyciąga, a później kradnie twój cały umysł. Jeśli istnieją osoby, które nie wierzą w to, że bez słów da się odzwierciedlić uczucia i emocje, to właśnie pora na to, by sięgnęli po ”Selected Works”. W 2018 roku Wojtek Urbański zaprezentuje swoją kolejną muzyczną odsłonę, tym razem będzie to soundtrack do serialu ”Ultraviolet”, premiera już 13 stycznia.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress