Płytowe podsumowanie roku 2015!

NASI REDAKTORZY WYBRALI SWOJE TRZY ULUBIONE POLSKIE ALBUMY 2015 ROKU! JACY ARTYŚCI POJAWIAJĄ SIĘ NAJCZĘŚCIEJ W NASZYCH ZESTAWIENIACH I KTO UZYSKAŁ ZASZCZYTNE PIERWSZE MIEJSCE? SPRAWDŹCIE!

kuba pod2

Kuba Styczyński (redaktor naczelny, producent, realizator programów):

  • MIEJSCE 3 – Divines „Yung Nites” EP. Rok 2016 może być przełomowy dla tego intrygującego duetu grającego hipsterski electro-pop, czego oczywiście bardzo im życzę i aktywnie działam w kierunku ich promocji. Przemili ludzie, pozytywna muzyka i absolutnie zakręcone teledyski (notabene w reżyserii samej wokalistki). Miejsce trzecie na zachętę, bo oczywiście to tylko kolejna EPka w ich wydaniu. Natomiast widzę potencjał i czekam na więcej.
  • MIEJSCE 2 – The Black Water Panic Project „Alpha Pro Broken Machines”. Industrialna podróż przez zardzewiałe fabryki, betonowe kluby i brudne kible. Bardzo spójny klimatycznie i lirycznie album, który przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi wykorzystania w muzyce wiertarek, blach i innych tego typu kojarzących się z twórczością Throbbing Gristle, Coil lub Psychic TV.
  • MIEJSCE 1 – Kucz & Klake. To dzieło dwóch wyjątkowych twórców z własnymi osobowościami zaowocowało wydawnictwem nie tylko pięknym, lecz także absolutnie wyjątkowym. Wysoka jakość zarówno brzmienia, jak i kompozycji czyni z tego albumu pozycję obowiązkową dla każdego miłośnika nieco ambitniejszej muzyki. To efekt triangulacji tego, co najlepsze w elektronice, indie rocku oraz muzyce klasycznej. Prawdziwa perełka wydana przez kultową wytwórnię Requiem Records.

nela pod

Nela Grabowska (z-ca redaktora naczelnego, social media manager):

  • MIEJSCE 3  Ted Nemeth „Ostatni krzyk mody”. Idealnie na końcówkę roku w sklepach pojawiła się debiutancka płyta tych młodych zapaleńców z Łodzi. Połączenie przenikliwych tekstów po polsku z miażdżąco fajnymi gitarami totalnie rozwala głowę! Krytyczne podejście do miłości, świata i naiwnej nadziei. Egzystencjalna depresja, pustka i rozpad wartości. To nie jest wesoły album, ale okrutnie wciągający.
  • MIEJSCE 2  Kucz & Klake. Połączenie wizji tych dwóch panów przyniosło nam, słuchaczom, coś oszałamiająco pięknego. Bajkowe melodie, rozmarzony wokal i delikatna otoczka elektroniki tworzą kompozycję jedyną w swoim rodzaju. Najciekawsze jest to, że panowie nigdy nie spotkali się na żywo  całość tego dzieła została stworzona online. Absolutnie zachwycające!
  • MIEJSCE 1  Fismoll „Box Of Feathers”. Twórczość Arkadiusza Glenska autentycznie napawa nadzieją. W jego muzycznym świecie wszystko jest dobre i szlachetne. Miłość jest cnotą najwyższą, a naiwność wartością, a nie słabością. Najnowszy album Fismolla potwierdza to, co wiedzieliśmy już przy debiutanckim albumie: że Arek i jego wrażliwość potrafią ukoić nawet największe rany. Chociażby tylko na chwilę, tylko na czas trwania tej cudnej płyty. I to samo, co w naszym wywiadzie powiedział o Fitzsimmonsie  – że „leczy totalnie człowieka”  można powiedzieć o nim.

mikołaj pod

Mikołaj Kobielski (redaktor):

  • MIEJSCE 3  Ampacity „Superluminal”. W tym miejscu równie dobrze mogłoby się pojawić fenomenalne Spoiwo, ale ostatecznie padło na space rockowych szaleńców z Trójmiasta. Ampacity funduje nam kosmiczną podróż pełną dzikich zmian tempa, szalejących klawiszy i obłędnych gitar. W duchu starych, rockowych klasyków, a mimo to ze świeżością, polotem i masą pomysłów.
  • MIEJSCE 2  BOKKA „Don’t Kiss and Tell”. Ich debiutancki album odniósł ogromny sukces i nikt by się nie zdziwił, gdyby poszli dalej w podobnym kierunku. Jednak BOKKA odstąpiła nieco od chłodnej, oszczędnej elektroniki w skandynawskim stylu. Poszerzyli instrumentarium, zagęścili aranżacje i wypuścili mocny, żywiołowy, a jednocześnie pełen dźwiękowych eksperymentów album. Płyta odważna, intrygująca i wymykająca się jakimkolwiek klasyfikacjom.
  • MIEJSCE 1  Riverside „Love, Fear and the Time Machine”. Zwrot zespołu w kierunku rocka z lat 80., chociaż ryzykowny, okazał się strzałem w dziesiątkę. Jest tu miejsce zarówno na ujmującą prostotę cechującą debiutancki album, jak i na odrobinę progresywnego szaleństwa spod znaku rozbudowanego „ADHD”. Piękny i poruszający materiał.

kamila pod

Kamila Pitucha (fotograf koncertowy, redaktor):

  • MIEJSCE 3  The Dumplings Sea You Later”. Niedługo po docenionym „No Bad Days” robią zamieszanie kolejną równie dobrą, a nawet lepszą płytą! Przemieszczamy się tu od synth-popu, elektroniki, po „niebanalnie banalne” melodie. Miło, że tak młodzi artyści poczuli swój grunt pod nogami i są w stanie zaproponować wielbicielom muzyki alternatywnej tak udane kombinacje. Czekam na dalsze sukcesy.
  • MIEJSCE 2  Fismoll Box Of Feathers”. To płyta, która jest dla mnie zupełnym zaskoczeniem ze względu na fakt, iż mimo ogromnej miłości do melancholijnej muzyki debiutancki album Fismolla średnio przypadł mi do gustu. Tutaj czuję większą dojrzałość i subtelną wrażliwość płynącą z nurtem idyllicznych opowieści artysty. Do tych trzydziestu dziewięciu minut chętnie powrócę jeszcze nie raz!
  • MIEJSCE 1  SPOIWO Salute Solitude”. Na ich debiutancki album natknęłam się przypadkiem podczas nocnych poszukiwań muzycznych inspiracji. Hipnotyzujące, intrygujące, wykańczające emocjonalnie i przede wszystkim niepowtarzające się brzmienie  dzięki temu bez znudzenia słucham albumu po raz setny. Jest to bez wątpienia post-rockowy fenomen polskiej sceny muzycznej. Wystarczy zamknąć oczy, by odlecieć…

Kamil pod

Kamil Karpiuk (redaktor):

  • MIEJSCE 3 – Call The Wolf „Skip The End. We Prefer Beginnings”.  To bardzo alternatywny krążek z pogranicza dobrego rockowego grania wymieszanego z nutą melancholii i świetnego głosu wokalisty. Krótka treść albumu – z moim faworytem w postaci numeru „Histeria” – to zdecydowanie album zasługujący na uznanie.
  • MIEJSCE 2 – Widek „Journey To The Stars”. To nie pierwsze wydanie Widka – producenta i muzyka z Gdańska. Także nie pierwszy krążek, który gości na mojej półce, jednak zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. Widek reprezentuje styl szeroko pojętego progressive metalu, łącząc przy tym niemal atmosferyczny ton z nowoczesną muzyczką ciężką. Nieszablonowe, zawsze bujające i pełne znakomitych gości numery są stale w moich gustach muzycznych.
  • MIEJSCE 1 – Holic „Holic” EP. Jako człowiek sceptycznie nastawiony do szeroko pojmowanego indie rocka zostałem mile zaskoczony przez formację Holic. Zaczęło się od jednego kawałka, skończyło na całej płycie. Doszło do tego momentu, że zakumplowałem się z chłopakami, niejako patronuję im z ramienia FINE TUNE i wspieram całym sobą. Niedawno gościli w studiu nagraniowym, więc nowy rok może przynieść nam pełnoprawnego długograja.

Gosia pod

Gosia Sawa (redaktor):

  • MIEJSCE 3 – Dawid Podsiadło Annoyance and Disappointment”. Chociaż Dawid nazwał tę płytę „Annoyance and Disappointment”, po przesłuchaniu utworów z tego krążka spotka nas raczej „Comfort And Happiness”. Psychodela, rockowe brzmienie i niezwykła wrażliwość muzyk stworzył z nich coś naprawdę pięknego. Muzyczne eksperymenty Dawida zakończyły się sukcesem a nie bał się zaryzykować przy doborze dźwięków i sposobie śpiewania. Utwór „Eight” potwierdza to najlepiej.
  • MIEJSCE 2 – Patrick the Pan „…niczym jak liśćmi”. Utwory tego artysty to porządna dawka emocji, a jego album można spokojne wrzucić do playlisty o nazwie „najpiękniejsze melodie polskiej sceny muzycznej”. Krążek powstał na bazie łagodnych dźwięków, lekko rockowego brzmienia i niewielkiej ilości jazzu. Ale to spowodowało, że płyta stała się unikatem wśród albumów wydanych w tym roku. Balladą „I Know How Am I Going To End” Patrick udowodnił, że subtelne dźwięki mogą mieć właściwości silnie uzależniające.
  • MIEJSCE 1  Rita Pax „Old Transport Wonders”. Od Pauliny Przybysz Polskie Koleje Państwowe powinny uczyć się, w jaki sposób organizować podróż. Płyta „Old Transport Wonders” nie została doceniona przez polski rynek muzyczny a przecież znajdziemy tu jeden z najbardziej charyzmatycznych głosów wśród polskich wokalistek. Utwór „Dead Bleeding Pride” jest tego dobrym przykładem. To doskonała mieszanka bluesa, popu, rocka i soulu.

sandra pod

Sandra Szmigiel (redaktor):

  • MIEJSCE 3 – Lao Che Dzieciom”. Ciekawy pomysł, teksty pełne metafor ubrane w żartobliwy sposób. Klimat budujący album „śpiewanej bajki”.
  • MIEJSCE 2 – BOKKA „Don’t Kiss and Tell”. Muzyka łącząca różne aranżacje dźwięków: od elektroniki po gitary i dzwonki. Kompozycje nietypowo zmiksowane, dzięki temu dość awangardowe i „błyszczące” wśród innych.
  • MIEJSCE 1 – Mary Komasa „Mary Komasa”. Album przesiąknięty nastrojowością i pełnią onirycznych dźwięków. Wyróżnia go budujące się z każdym utworem filmowe tło nawiązujące do różnych epok popkultury.

Śledźcie nas lub dołączajcie do ekipy FINE TUNE!
Promujmy polską muzykę w 2016 roku.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress