[RECENZJA] FAIVER – „OPUS MAGNET”

Płyta – jak podróż do czasów, kiedy sample nagrywało się na kasety z innych płyt.

okladka_12

PŁYTA – JAK PODRÓŻ DO CZASÓW, KIEDY SAMPLE NAGRYWAŁO SIĘ NA KASETY Z INNYCH PŁYT.

Na wstępie wita nas perkusja znana wszystkim fanom Led Zeppelin z piosenki „When The Levee Breaks”. Produkcja jest pełna „zaduchu” z mocno zaakcentowanym basem i wokalem charczącym przez efekt przypominający megafon. Całość pięknie brzmiałaby na starej, przeżartej czasem kasecie magnetofonowej albo nielegalnie tłoczonym winylu wątpliwej jakości. Faiver lubuje się w klimatach undergroundowego samplingu, klimatów dużego miasta a jego muzyka ma dużo więcej z rapu, Rage Against The Machine i trip hopu w stylu Dust Brothers, niż z hip-hopu i Wu-Tang Clanu. Jak zaznacza sam artysta, jego album to zlepek fascynacji innymi zespołami, wymieszany z własnymi odczuciami i autorskim komentarzem. I to wszystko bardzo fajnie „robi”. Linia melodyczna potrafi rozbujać, syntezatory brzmią bardzo naturalnie a wokal Faivera świetnie się w tym wszystkim sytuuje. Podobają mi się chaotyczne wstawki, sample zagrane spontanicznie jak podczas koncertu, jakieś sprzęgnięcia w tle i gitara basowa z niewielką kompresją.

Aż chce się ten krążek zgrać na kasetę magnetofonową, odkurzyć starego walkmana i bujać się z nim po okolicy, aż zaczną padać baterie, wokal zacznie zamulać i przypominać głos Jigsawa z filmu „Piła”. Oczywiście trudno oczekiwać po tym niewielkim albumie będącym zbiorem sentymentów, że będzie odkrywał na nowo jakiś gatunek muzyczny lub redefiniował istniejący. To raczej bardzo miła pozycja do posłuchania, jednak na dłuższą metę – nie pochwalam takiej stylistyki retro. Niemniej wielka piąteczka dla artysty za takie kawałki jak „Jak jest”, które brzmi jak wczesne Cool Kids Of Death zremiksowane przez undergroundowych raperów z Łodzi. „Opus Magnet” to płyta pełna stymulatorów lat 90., zatem spodoba się wszystkim 25-35 latkom. A na końcu powracamy do witającej na wstępie perkusji – i aż chce się słuchać całości od nowa.

Ocena 7/10
Jakub Styczyński

Skomentuj to!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *