[RECENZJA] Glasgow Coma Scale – „Enter Oblivion”

To materiał nieco emigracyjny, a nadal polski. Atmosferyczny, progresywny, od mamy post rocka, z ojca tak podobny do.. do czegoś na pewno.

„Enter Oblivion” zespołu Glasgow Coma Scale to siedmioetapowa podróż przez wielką falę muzycznej energii. Na wskroś post rockowa, z lekka psychodeliczna, bardzo instrumentalna. Świetną zapowiedzią tej podróży jest „Sonda” badająca nasze nastawienie i chęci dalszej współpracy z materiałem. Dalsze obcowanie z linią melodyczną pozycjonuje nas na różne kierunki, bowiem raz musimy przejść przez południowe przejście („Southern Crosses”) by dojść do północnych pustkowi („Northern Wastes”) co już samo w sobie jest totalnym rozbiciem percepcji, jednak jestem w stanie to zaakceptować.

Na pochwałę i wyróżnienie zasługuje utwór „Venice Calling”, gdzie aż czuje się klimat tego miasta pomimo że przyznam, iż w Wenecji nigdy nie byłem. Jest to numer jak najbardziej sztandarowy jeśli chodzi o post rockowe zabawy, mający jednak więcej z drugiego członu nazwy tego szlachetnego gatunku. Kawałek do bólu poprawny, a mimo tego wyróżniający się falą linii melodycznej, które ośmielała się zalewać mnie tak, jak czyni to woda z Placem św. Marka. Myślę, że ptaki przesiadujące na wspomnianej lokacji, wcale nie są jednak takie ciche („Silent Bird”), bowiem umiejętnie operują danym im instrumentarium, bawiąc się konwencją oraz stylem i tempem.

„Finalnie i tak powiem, że jest to bardzo poprawny jeśli chodzi o pewne przyjęte normy w gatunku album. Wyróżnia się jednak w znaczącym stopniu spośród gąszczu swoich braci”

Finalnie i tak powiem, że jest to bardzo poprawny jeśli chodzi o pewne przyjęte normy w gatunku album. Wyróżnia się jednak w znaczącym stopniu spośród gąszczu swoich braci. Widzicie, można skierować się w stronę bardziej ambientową, można eksperymentować, jak również można dodać sporo od siebie, co rozumiem jako buntowniczy pazur rocka, jak zrobiła to ekipa Glasgow Coma Scale. Brakowało mi tylko tego, oraz czegoś, co miało chociażby God Is An Astronaut na początkach swojej drogi. Czyli bezpardonowości, zdecydowania i stałości.

8/10
Kamil Karpiuk

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress