[RECENZJA] LESERS BEND –
„LUDZIE WĘDROWNI”

Lesers

WĘDRÓWKA Z LUDŹMI WĘDROWNYMI, CZYLI RECENZJA PŁYTY LESERS BEND.

Łukasz Jarosz, perkusista i autor tekstów zespołu Lesers Bend, nie lubi gdy wrzuca się ich muzykę do szuflady. I słusznie, gdyż z każdej by trochę wystawali. Poezja została zaśpiewana, w dodatku jest rockowo, miejscami psychodelicznie, są gitary, perkusja i elektronika, czasem pojawia się punkowe zacięcie.

Płyta „Ludzie Wędrowni” to 16 bogatych w treść kawałków, których nie da się zdefiniować. W jednym z wywiadów Łukasz Jarosz powiedział: Zawsze chciałem nagrać płytę, której dobrze słuchałoby się podczas podróży. Moim zdaniem udało im się zrobić coś jeszcze lepszego. Płyta to muzyczno-liryczna podróż po otaczającym nas świecie. Przeprowadza słuchacza przez pola, lasy i jeziora. Pokazuje palcem elektryczne trakcje, opowiada o tęsknocie, miłości, duszy. Budzi nostalgię, ale daje także nadzieję.

Wraz z „Ludźmi Wędrownymi” udajemy się na wycieczkę z plecakiem. Na chwilę porzucamy zakurzone ulice i przeludnione tramwaje.

Wspólnym mianownikiem wszystkich piosenek jest natura. Wraz z „Ludźmi Wędrownymi” udajemy się na wycieczkę z plecakiem. Na chwilę porzucamy zakurzone ulice i przeludnione tramwaje. Zwłaszcza kompozycje instrumentalne przenoszą nas gdzieś za horyzont. „Cyklamenty” są jak film mijanego krajobrazu, obserwowanego przez szybę pociągu. Skłaniają do introspekcji. W piosence „Wędrowcy” słychać świerszcze w letniej trawie. Dźwięki opowiadają historię odlatujących żurawi. Czasem ta natura jest poprzecinana kablami, jak wschodzący księżyc w utworze „Pełnia”. Cięższą elektronikę znajdziemy w piosence zamykającą płytę: „Pozycje”. Zaczyna się mrocznym klimatem „Miasteczka Twin Peaks”, by niespodziewanie poruszyć temat duchowości i zaskoczyć tematem nadziei w finale.

Płyta „Ludzie Wędrowni” przypomina nam, jakiej mocy mogą nabrać słowa napełnione muzyką.

Wśród psychodelicznych i nostalgicznych kawałków, znajdzie się także kilka o punkowym pazurze. W utworach „Biel” oraz „Lustra”, słychać charakterystyczny dla tego nurtu, mocno zaakcentowany wokal i gitary. Istotną część płyty stanowi słowo. Utwór „Gdziekolwiek” to interpretacja wiersza Edwarda Stachury, który idealnie wpisuje się w poetycko-podróżniczy klimat płyty. Błędem byłyby próby oddzielenia tekstu od muzyki. Razem stanowią komplementarną całość. Płyta „Ludzie Wędrowni” przypomina nam, jakiej mocy mogą nabrać słowa napełnione muzyką.

7,5/10
Weronika Bukowska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress