[RECENZJA] NIGHTRUN87 – „Starships”

Granie na automatach, flippery, w tle leci „Drużyna A”, „Nieustraszony i „MacGyver” – znowu można to poczuć, jak za małolata, gdy odpalicie tę płytę

cover

Granie na automatach, flippery, w tle leci „Drużyna A”, „Nieustraszony i „MacGyver” – znowu można to poczuć, jak za małolata, gdy odpalicie tę płytę. Dajcie się ponieść atmosferze, którą tworzy muzyka  i pozwólcie sobie wrócić do dziecinnej beztroski.

Przyznaję się do tego, że płyta „Starships” rozłożyła mnie na łopatki. Czułem się jakbym wrócił do dzieciństwa i znowu oglądał seriale z lat 80-tych. I to te w kiepskiej jakości obrazu i fabuły, które były na kasetach wideo. Mama mi je wypożyczała i stamtąd kojarzę taką muzykę. Oglądałem też Polonię 1 i tam też ją słyszałem – w końcu Japończycy od zawsze lubują się w cudownie kiczowatych dźwiękach (zwłaszcza w przypadku czołówek seriali anime). I choć muzyka synthwave królowała w filmach i serialach 30 lat temu, przeżywa drugą młodość za sprawą internetowego filmu Kung Fury oraz genialnego singla zaśpiewanego przez Davida Hasselhoffa. Taka muzyka idealnie pasowałaby do anime o Daimosie.

William Malcolm to brytyjsko-amerykański muzyk na co dzień mieszkający w Sopocie. Mimo, iż był finalistą X-Factora, nie dostał się do mainstreamu. Ale to dobrze. Bo myślę, że bez tego trudno byłoby mu tworzyć takie perełki. William dysponuje naprawdę fajnym głosem, pasuje do tych synthowych rytmów, które sprawiają, że czuję się jakbym jechał w jednym aucie z Nieustraszonym.

Cały album przepełniony jest nostalgią. Czuję się podobnie, jak przy słuchaniu Super Girl & Romantic Boys. Chociaż oni nawiązują do innych rzeczy i do naszej sceny muzyki elektronicznej, to jednak to poczucie powrotu do czegoś, co już nie wróci – jest naprawdę mocne. Z całej płyty najbardziej do gustu przypadło mi wyjątkowo taneczne „Starships”, „Liberator”, które mogłoby być soundtrackiem do sceny nauczania młodego ucznia przez mistrza chociażby w „Karate Kid”. Ale najbardziej chyba lubię „Night Ride”, bo naprawdę czuję się jakbym jechał w nocy przez miasto, myślał o świecie, o sobie, miał tylko drogę przed sobą i nic więcej poza mną.

Moja słabość do synthów nie pozwala mi powiedzieć nic innego o tej płycie, jak tylko to, że jest naprawdę dobra, równa i spójna, Malcolm wie czego chce i wie jak to osiągnąć. Wiadomo, że nie jest łatwo tworzyć muzykę która „już była” i nie zrobić jej pastiszu. Ale jemu się to udało bezbłędnie. Nie wymyślił prochu. Odkopał go tylko, byśmy przypomnieli sobie jak było kiedyś beztrosko. I jak można było piękną muzykę tworzyć, chociaż moja mama na przykład zawsze mówiła, że za jej czasów Kombi to był obciach. A dla mnie Kombi to fenomen. I takim samym fenomenem jest NIGHTRUN87. Posłuchajcie koniecznie!

Ocena: 9/10
Michał Maciejewski

Skomentuj to!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *