[RECENZJA] TED NEMETH – „OSTATNI KRZYK MODY”

WP_20151219_11_47_36_Pro (2)

„OSTATNI KRZYK MODY” TO DEBIUTANCKI ALBUM ŁÓDZKIEJ GRUPY TED NEMETH. CHOCIAŻ DOPIERO ZACZYNAJĄ, ICH SPOJRZENIE NA MUZYKĘ ROCKOWĄ ZACHWYCA OD PIERWSZEGO UTWORU.

„Ostatni krzyk mody” oznacza coś, co jest na czasie i co chętnie przyswoją odbiorcy – i z tytułem płyty panowie trafili w dziesiątkę, bo album został znakomicie przyjęty wśród słuchaczy i krytyków. Psychodela i klimaty alternatywnego rocka to główne składowe płyty, a gitarowe riffy i surowe brzmienie sprawiają, że ten krążek  przypadnie do gustu także miłośnikom garażowych zespołów. Na swojej półce gromadzę wyłącznie płyty z muzyką, którą naprawdę kocham. Dla Ted Nemeth muszę zatem wydzielić nową przestrzeń.

Pierwszy singiel Retrocukiernia” to utwór, który reprezentuje dwa oblicza: spokojne i drapieżne. Walka dźwięków przedstawiona w tym kawałku powoduje, że można zakochać się w nim od pierwszego przesłuchania. Jest prawie uzależniająca – na szczęście to nałóg, w którym używką jest „tylko” świetna muzyka. Odnosząc się jeszcze do tytułu albumu: w świecie mody najsłynniejsi projektanci ubierają ludzi w piękne kreacje… A ja po przesłuchaniu tej płyty czułam się „ubrana” w najpiękniejsze dźwięki i teraz wiem, że na każdy ich następny projekt będę czekać jak koneserka mody na pokaz Armaniego czy Versace. 

Następna piosenka promująca płytę – „Umówiony znak”  odsłania żywiołową stronę albumu. Dzięki swojej warstwie tekstowej utwór przypomina mi lekko styl zespołu Happysad, ponieważ Ted Nemeth używają podobnej estetyki podczas ubierania muzyki w słowa. Łączy ich też swoboda i przedstawienie emocji w tekście, co sprawia, że warstwa liryczna utworów jest chwytliwa i wzbudza u słuchacza sympatię – czuję, że w przyszłości stanie się to podstawą ich sukcesu.

Inne kawałki zespołu to też solidna dawka rockowej energii, która wywołuje niemałe poruszenie w sercu odbiorcy. Jedna z najlepszych ról, jakie odegrały perkusja razem z gitarą, to ta w utworze „Nożownik” – dźwięki w świetny sposób oddają tu charakter tekstu. Natomiast w „Wahaniach nastroju” pojawiła się gościnie Kasia Katee Krenc z  również łódzkiego – zespołu Little White Lies oraz niewielki pierwiastek muzyki electro, dodatkowo tytuł idealnie odzwierciedla klimat panujący w piosence.

Cała debiutancka płyta zespołu Ted Nemeth to jedna wielka huśtawką nastrojów, którą znosi się jednak z przyjemnością. Mówi się, że „moda przemija, a styl pozostaje” – mam nadzieję, że w przypadku tej kapeli „Ostatni krzyk mody” nie przeminie tak szybko, a styl pozostanie u nich na miejscu i z biegiem czasu nie stracą swojego zadziornego charakteru. Liczę także na to, że „Ostatni krzyk mody” nie będzie ich ostatnim słowem, a raczej głośną nutą na polskiej scenie muzycznej. Naprawdę warto sięgnąć po ten album!

Ocena: 8/10
Małgorzata Sawa

WP_20151217_13_05_00_Pro (2)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress