[RECENZJA] The Procrasters –
„Don’t Let Me Know”

1927845_549739141862649_4596194696833826975_n

Ta recenzja będzie mniej więcej taka, jak oldskulowo rockowa jest EP-ka od The Procrasters – krótka i konkretna. No dobra, może będą pewne rozbieżności, bo „Don’t Let Me Know” niestety przy końcu odrobinę się pod pewnymi względami rozłazi, ale ja postaram się utrzymać równy poziom do końca. Obowiązkowe słowo wstępu jest – pora na konkrety.

Rozpoczyna się dwoma krótkimi i energetycznymi utworami, których największą i właściwie jedyną wadą jest… no właśnie, długość. Pełen wigoru i chwytliwości, hendrixowy „Tranquil Neighbourhood” aż prosi się o rozbudowanie i chociaż minutę więcej, bo ma potencjał i przykuwa uwagę. To samo ze skocznym i miło bujającym „Funk With Your Mum” – wbrew nazwie – nie funkowym, lecz zgrabnie czerpiącym z klasyki staroszkolnego rocka. Nawet wokal mi w tych utworach podchodzi, a to właśnie do niego mam największe zastrzeżenia, jeśli chodzi o resztę materiału.

Na przykład taki całkiem muzycznie sympatyczny i okraszony oszczędną, ale ciekawą i fajnie brzmiącą solówką „Weird Love”. Instrumentalnie wszystko naprawdę fajnie i przyciągająco, ale męczący się wokal kładzie dla mnie ten utwór kompletnie. Lepiej jest w „Invaders” – wokalista pokazuje, że gdy nie przesadza z ekspresją, to potrafi całkiem porządnie śpiewać. Bardzo na plus jest brzmienie gitar, które grają z pazurem, ale nie zagłuszają chociażby fajnie „wędrującego” basu. I znowu, bardzo soczysta i konkretna solówka. Z kolei z tytułowego utworu można być trochę odjąć i dodać dwóm pierwszym kompozycjom. „Don’t Let Me Know” jest nieco senne, czaduje ostrymi gitarami dopiero pod koniec. Jest nieźle, ale gdyby to nieco okroić, byłoby lepiej. Szczególnie, że refren nie porywa – bo znowu wokal nieco przesadza. Tym niemniej gitarowo jest tu bardzo elegancko, jednak minuta mniej, „przetransferowna” do „Tranquil Nieghbourhood” – i oba utwory tylko by na tym zyskały.

Moje marudzenie w dużej mierze wynika też pewnie z tego, że po dwóch pierwszych utworach, pomyślałem sobie: „Ooo, ależ to będzie fajne”. A okazało się, że aż tak dobrze, to nie ma. Trochę jeszcze zabrakło tu wyczucia, niemniej potencjał na porządnego, oldskulowego rocka jak najbardziej drzemie w tym zespole. Tak czy owak – będę obserwował The Procrasters i czekał co się jeszcze z niego wykluje.

Ocena: 6/10
Mikołaj Kobielski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress