[RELACJA] Kazimiernikejszyn 2017
– Wydarzenie bez spinki

Dobra muzyka, kazimierska magia i słowiańska energia, która naturalnie pobudza do życia. Sprawdź, czym żył festiwal Kazimiernikejszyn!

Dobra muzyka, kazimierska magia i słowiańska energia, która naturalnie pobudza do życia. Sprawdź, czym żył festiwal Kazimiernikejszyn!

W logo festiwalu Kazimiernikejszyn widnieje kogut – symbol Kazimierza Dolnego. Podobno ten ptak m.in. symbolizuje energię i życie, dlatego to logo idealnie odzwierciedla duszę tego kazimierskiego wydarzenia. Legenda głosi, że kiedyś do Kazimierza Dolnego przybył diabeł, dla którego przysmakiem stał się kazimierski drób. Czart rozsmakował się w drobiu do tego stopnia, że w mieście został jeden kogut. Ptak był stary i mądry, dlatego postanowił schować się przed schwytaniem w jaskini. Miejscowi zakonnicy postanowili pomóc w przechytrzeniu złego ducha (pokropili święconą wodą jaskinie, w której skrył się kogut). Pomoc okazała się skuteczna, diabeł opuścił Kazimierz Dolny. I w ten sposób miasto zyskało swój symbol. Jestem pewna, że gdyby cała ta akacja rozgrywała się w czasie trwania  festiwalu Kazimiernikejszyn, to z pewnością zły duch nie opuściłby tego miasta. A być może stałby się nawet wegetarianinem, który słucha dobrej muzyki – a takich dźwięków nie zabrakło podczas tegorocznej edycji festiwalu.

Klimat, pozytywna energia i dużo dobrej muzyki – to czynniki, które powodowały, że każdy przybywający do Kazimierza Dolnego nie mógł przejść obojętnie obok tego festiwalu. To małe miasteczko podczas trwania tego wydarzenia zyskuje jeszcze więcej magii i uroku.

Moim głównym celem podczas tegorocznej edycji było partycypowanie w uczcie dźwięków. Koncerty na tym festiwalu odbywały się w dość nietypowym miejscu. Były to kazimierskie  kamieniołomy – miejsce z klimatem, który idealnie skomponował się z prezentowaną tam muzyką. Nie jestem fanką rapu, ale atmosfera i dawka emocji zaserwowana przez pierwszych artystów piątkowego wieczoru zrobiła na mnie naprawdę niesamowite wrażenie. Łona Webber& Pimps rozpalili w uczestnikach festiwalu energię do czerwoności. Świadomość tego, że jesteś świadkiem tej muzycznej uczty uświadamiała, że przyjście na ich występ nie było błędem. Jeśli byłeś kiedykolwiek na koncercie tych artystów to wiesz, że z nim nauczysz patrzeć się na świat rapu zupełnie inaczej niż przez pryzmat stereotypów – oni z pewnością powiedzą ci ,,Patrz trochę szerzej”!

Po wizycie w świecie rapu przyszedł czas na klimat reggae – na scenie pojawił się Kamil Bednarek. W czasie występów tego muzyka widać, że jego fani potrafią czerpać prawdziwą radość z atmosfery koncertów. Przez te kilka lat Kamil już zdążył ich nauczyć, że ,,takie chwile jak te nie zdarzają się zbyt często”. Gdy na scenie pojawiła się Kasia Nosowska z zespołem Hey na początku zrobiło się już bardziej sentymentalnie. Publiczność została zabrana muzyczno-słowną podróż. Grupa Hey w tym roku świętuje 25-lecie swojej działalności. To, co mieliśmy okazję zobaczyć podczas kazimierskiego festiwalu było lekkim przedsmakiem tego, co czeka nas jesienią tego roku. Pomimo tych dwudziestu pięciu lat spędzonych na scenie, utwory tej grupy nadal nie tracą na swojej wartości. Ich ,,Błysk” niezmiennie  przyciąga publiczność.

Na zakończenie naszego dnia na festiwalu zostaliśmy zabrani do świata muzyki, gdzie świeci kubańskie słońce. Ten dzień pożegnał zespół Sunny Land. Grupę tworzą kubański muzyk i wokalista Eddy Aguero, dwóch producentów muzycznych Endo & Hawk oraz Paprodziad. Ich wykonanie utworu ,,Banowy Song” o tak później porze było jak muzyczna bomba witaminowa, która pobudzała do życia twój cały organizm.

I w ten sposób słowiańska publiczność festiwalu została wysłana na słoneczne wakacje w środku nocy – takie rzeczy mogły się zdarzy tylko i wyłącznie na Kazimiernikejszyn. Mam nadzieję, że za rok ponownie odwiedzę Kazimierz Dolny, by posłuchać, jak brzmi rytm jednego z najlepszych festiwali na Lubelszczyźnie!

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress