[WYWIAD] CALL THE SUN – JAK PRZYGARNĘLI BUT OD KANYE WESTA

facebook.com/callthesunofficial
facebook.com/callthesunofficial

BEZ MUZYKI NIE WYOBRAŻAJĄ SOBIE ŻYCIA. ZESPÓŁ CALL THE SUN JEST NA POCZĄTKU SWOJEJ MUZYCZNEJ DROGI – NIEDŁUGO UKAŻE SIĘ ICH DEBIUTANCKI ALBUM.

FINE TUNE: Jesteście uzależnieni od muzyki?

Maciej Palmowski: Jak najbardziej! Dla mnie to najważniejsza rzecz w życiu.

Michał Szor: Wszyscy się pod tym podpisują!

M.P: Nikt z nas nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Tak samo bez tego zespołu lub innych projektów muzycznych.

F.T: Pytam, ponieważ chcę wiedzieć, gdzie jest miejsce muzyki w Waszym życiu prywatnym? Czy ona rzeczywiście jest na pierwszym miejscu?

M.P: Jasne! Generalnie to jest taka rzecz, której poświęcamy mnóstwo czasu, kiedy mamy swój prywatny czas. To nie tylko komponowanie czy wymyślanie piosenek. Ale zajmujemy się też załatwianiem koncertów, organizowaniem sesji zdjęciowych, wybieraniem ubioru na koncert i dopracowaniem stylu wizualnego.

F.T: I nie jest tak, że np. twoi bliscy mówią: ,,Maciek, daj sobie już z tym spokój. Zostaw tę muzykę!”?

M.P: Nie, moja mama mnie bardzo wspiera. Tata w ogóle nie słucha naszej muzyki (śmiech).

F.T: Co mówi tata?

M.P: ,,No Maciek, zagrajcie trochę więcej rock’n’rolla” (śmiech). No nie, ogólnie to mama i tata wspierają mnie. Myślę, że rodzice każdego tutaj z naszego zespołu, wspierają nas. I pchają nas do przodu!

,,[…] mama i tata wspierają mnie. Myślę, że rodzice każdego tutaj z naszego zespołu wspierają nas. I pchają nas do przodu!”.

F.T: Życie muzyka to takie życie na walizkach, musicie być cały czas w podróży. Nie boicie się tego, że przez to ominie Was coś w życiu prywatnym?

M.P: Wychodzimy na miasto. Jak jest koncert, to jest też możliwość, żeby zabalować trochę po tym koncercie. Zawsze się znajdzie czas, żeby wyjść zespołowo czy też z innymi znajomymi na miasto.

F.T: No właśnie spędzacie razem dużo czasu, to może macie jakąś ciekawą historię z trasy?

M.P: Nie da się opisać trasy jednym wydarzeniem. Trasa to jest taki cały system, ekosystem. (śmiech) On funkcjonuje, kiedy jesteśmy razem i wtedy każdy może się wyszaleć. Potem wracamy do domu, spokojnie siadamy w fotelu i możemy powiedzieć: ,,Tak, bardzo fajnie było w trasie!”. W samochodzie i na backstage’u możemy się wyszaleć.

F.T: Ale właśnie podczas tej trasy spotykacie różnych ludzi. Spotkaliście jakąś ciekawą osobowość?

M.SZ: Typowy Seba w Gdańsku. To najlepsza postać, jaką spotkaliśmy podczas naszej trasy. Po całej nocy imprezowania z nim, był tak miły i zapowiedział nas podczas festiwalu.

M.P: Generalnie to w życiu prywatnym jest taki sam jak na tych filmach z YouTube (śmiech).

M.SZ: Jeszcze chyba Sławomir.

M.P: A tak, poszaleliśmy i poimprezowaliśmy razem – to bardzo fajny człowiek. Nakleił sobie naszą naklejkę na telefon i uśmiechał się przez cały czas. Najciekawsze jest w tym wszystkim to, że gra muzykę rock polo, czyli disco polo na rockowo.

F.T: Pracujecie nad debiutanckim albumem, jaka będzie ta płyta?

M.P: Płyta będzie w stylu Call The Sun – jak sama nazwa mówi, będzie „słoneczna”. Myślę, że to nie będzie album koncepcyjny. Czyli bardziej zbiór, że tak powiem: naszych ,,hitów”. Takich, które od początku zespołu tworzyliśmy. To będzie album z piosenkami, które najbardziej nam się podobają.

A.L: I które nas definiują najlepiej. No i pełna energii!

M.P: Tak! No, ale będą też wolne kawałki.

F.T: Romantyczne?

M.P: Też. W dodatku zarówno po polsku, jak i po angielsku.

F.T: To dobrze, że będzie też coś po polsku.

M.P: W Poznaniu graliśmy koncert przed zespołem Neighbourhood i tam zagraliśmy po raz pierwszy piosenkę po polsku. Nikt jej nie znał, nigdzie jej nie publikowaliśmy, a ludzie zapamiętali słowa i śpiewali razem z nami.

F.T: To jest sukces dla muzyków, stworzyć piosenkę, która po pierwszym zaprezentowaniu zostanie zapamiętana przez fanów.

M.P: Tak, zgadza się. To bardzo napędza, jak ktoś napisał: ,,#wirujemiwgłowie” – to jest kawałek tekstu piosenki. No kurde, super (śmiech)!

facebook.com/callthesunofficial
facebook.com/callthesunofficial

F.T: Dalej jest w Was coś takiego, co budzi chęć do zmiany gustu naszych stacji radiowych?

M.P: Zdecydowanie tak! Ja po prostu już nie potrafię słuchać stacji radiowych w nocy. Często jeżdżę wtedy samochodem i kiedy włączam jakąś stację radiową, to wszędzie leci to samo. Piosenki sprzed 30 lat, które pamiętam z dzieciństwa. Dlatego często słucham jakiejś swojej muzyki albo zagranicznych stacji radiowych, które bardziej wpisują się w mój gust.

F.T: Z jakich krajów?

M.P: Słucham głównie tych z Wielkiej Brytanii.

F.T: Czyli brytyjskie klimaty są Ci jakoś bliższe.

M.P: To jest też kwestia osobista, kto czego słucha. Ale ostatnio spotkałem się z wieloma opiniami, że brakuje jakiejś takiej świeżości w stacjach radiowych. Nawet jak już się pojawia jakaś nowość, to jest jej bardzo mało.

F.T: Czyli uważasz, że te typowe szlagiery zjadają debiutantów?

M.P: Zjadają ich w gustach muzycznych.

M.SZ: To jest też trochę tak, że debiutanci nie wprowadzają niczego nowego na rynek. Pojawia się nowa osoba, jest przepuszczana przez fabrykę hitów i tyle.

A.L: Po prostu odgrzewają stare patenty.

F.T: Może wrócę jeszcze do tematu waszych fanów. W jednym z wywiadów wspominałeś, że  wsparcie fanów jest dla Was bardzo ważne…

M.P: O mój ulubiony temat! (śmiech) Mówię to bez ironii!

F.T: Piszą już do Was fani?

M.P: Tak, po koncercie w Poznaniu dostaliśmy całą lawinę!

F.T: I co takiego do Was piszą?

M.SZ: Np. ,,Oddaj mi buta!” (śmiech). Bo ktoś rzucił butem na scenę i zapomnieliśmy go odrzucić. Nie wiadomo, co dokładnie z nim się stało. Po koncercie jakiś bardzo groźny pan napisał do nas w imieniu swojej dziewczyny, do której należał but. Chciał, żebyśmy go oddali. Chyba będzie tu dziś, a buta i tak nie mamy.

F.T: To był jakiś wyjątkowy but?

M.P:Nie wiem. To był chyba ten but od tego, co po jego buty ludzie stali ostatnio tydzień (śmiech).

M.SZ: Tak! To był but od Kanye Westa.

facebook.com/callthesunofficial
facebook.com/callthesunofficial

F.T: Zespół jest jak maszyna i jeżeli zepsuje się nawet jakaś mała część, to od razu widać. Jak dbacie o to, żeby w waszym zespole nic się nie psuło?

M.P: Po prostu dużo ze sobą rozmawiamy. To pomaga się rozumieć, poznać swoje potrzeby i pragnienia.

A.L: Jak jest jakiś problem, to staramy się go rozwiązać pokojowo.

F.T: Czyli kłótnie nie są dla Was problemem?

M.P: Raczej się nie kłócimy. Nie pamiętam, żeby u nas była jakaś taka straszna kłótnia. Oczywiście, każdy czasami się wkurza i jest w środku wulkanem – np. ja ostatnio (śmiech).

F.T: Co się dzieje, kiedy taki wulkan wybuchnie?

A.L: Wychodzi z sali i jest obrażony.

M.P: Raz byłem tak obrażony. Ale to była inna sytuacja…. Wziąłem wtedy naszego Jasieczka na stronę i pogadaliśmy z 10 min. Jasiek powiedział: ,,Maciek, sorry!” i ja powiedziałem: ,,Nie ma sprawy!”. I tyle – wielka kłótnia (śmiech).

Rozmawiała: Gosia Sawa

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress