[WYWIAD] IZA LACH – Czasem trzeba tupnąć nogą i postawić na swoim

źródło: facebook.com/IzaLachMusic
źródło: facebook.com/IzaLachMusic

WŚRÓD SWOICH MUZYKÓW NAZYWANA JEST ,,SZEFOWĄ”, BO JEST UPARTA I CZĘSTO LUBI STAWIAĆ NA SWOIM. ALE HISTORIA POKAZUJE, ŻE IZA MA CZASEM RACJĘ, BO WŁAŚNIE TAKA POSTAWA DOPROWADZIŁA JĄ DO WSPÓŁPRACY ZE SŁYNNYM SNOOP „SMOKE WEED EVERYDAY” DOGGIEM.

Spotykamy się pod koniec trasy Męskiego Grania. No to pytanie – którzy mężczyźni według ciebie zmienili najbardziej bieg historii muzyki?

I.L: Pierwszy mężczyzna, który przychodzi mi na myśl to Stevie Wonder. Na pewno dodałabym też Beatlesów. I oczywiście nie mogłabym zapomnieć o zespole, który ma w sobie od lat tyle niesamowitej energii, czyli Rolling Stones – zastanawiam się, jakie rzeczy oni dostają tam w żyły, że pomimo swojego wieku mają tyle energii. Mogłabym wymienić jeszcze wielu takich mężczyzn, bo w show-biznesie ogólnie rządzą faceci. Jeśli zaś chodzi o polskich artystów, to z pewnością na mojej liście nie mogłoby zabraknąć Kabaretu Starszych Panów.

A według ciebie muzyka może zmienić mężczyznę?

I.L: Myślę, że tak. I dobrym przykładem na to jest Artur Rojek – on bardzo się zmienił wraz ze swoją twórczością. Zresztą muzyka ma w sobie taką niesamowitą moc, że potrafi odmienić każdego z nas, nie tylko artystów.

Wyobraź sobie, że na jeden dzień mogłabyś zostać mężczyzną. Co zrobiłabyś tego dnia?

I.L: Zagrałabym tego dnia mnóstwo koncertów i nie musiałbym się martwić tym, że trzeba: wyprostować włosy, zrobić make-up i wybrać strój, który będzie pasował do tego wszystkiego. Rozmawiałam dziś z moimi kolegami z zespołu i powiedziałam do nich, że zazdroszczę im tego, że oni po prostu muszą tylko być. Kobiety nie mają już tak łatwo – my musimy mieć jeszcze czas na to, żeby się ogarnąć. Nawet z samą prostownicą do włosów jest mnóstwo zachodu, bo przecież trzeba znaleźć gdzieś lustro. Później jest makijaż i pojawia się kolejny dylemat, jaki kolor szminki mam dziś wybrać (śmiech). Do tego muszę wybrać jeszcze odpowiednie buty. Jak w końcu je wybiorę i już w nich stoję, to ktoś nagle mówi: ,,Nie, te ci nie pasują, bo w nich nie widać twojej talii”.

Czyli przykładasz dużą uwagę do tego, w czym wychodzisz na scenę?

I.L: Tak, bo jestem jedyną dziewczyną w mojej ekipie. Poza tym wiem, jak faceci patrzą na kobiety, jak je oceniają – czasami nawet już tego się boję (śmiech).

źródło: facebook.com/IzaLachMusic
źródło: facebook.com/IzaLachMusic

No właśnie, pracujesz często z facetami. Co było najważniejszą rzeczą, którą udało ci się wynieść ze współpracy z nimi?

I.L: Luz. Wydaje mi się, że kobiety przeżywają to wszystko tak emocjonalnie, co jest może czasami dobre. Ale fajnie jest też te emocje schować pod siedzenie i po prostu być. W moim wypadku jest ciężko zrealizować ten scenariusz, ponieważ u mnie jest od razu taki odruch analizowania pewnych spraw. Na tych imprezach chcesz pokazać się z jak najlepszej strony, bardzo się starasz, ale zapominasz czasami o tym, że trzeba się cieszyć chwilą. Przychodzisz do domu i dopiero wtedy mówisz sobie: ,,Ale było fajnie! Szkoda, że już się skończyło…”. A przecież mogłaś czuć ten luz i korzystać z tej świetnej atmosfery podczas imprezy.

Czyli teraz masz prawie takie samo podejście, jakie prezentował Snoop Dogg podczas wywiadu z polskim dziennikarzem. ,,Bądź sobą, baw się i żartuj” – jak mówił Snoop. Miałaś z nim okazję pracować. Czy on rzeczywiście używa tej zasady na co dzień?

I.L: Zdecydowanie tak. To jest gość, który maksymalnie czerpie radość z życia. I to nie dlatego, że jara i ma te rzeczy, które go cieszą. On po prostu zwyczajnie cieszy się chwilą. Snoop to człowiek, który jest zakochany w tym, co robi i potrafi czerpać z tego jak największą satysfakcję. Zawsze lubiłam u niego to, że po tylu latach potrafi też mieć dystans do pewnych spraw i sytuacji. Umie przyjść na koncert z totalnym luzem, ale jednocześnie stara się, żeby ten koncert był naprawdę dopracowany w każdym calu. Jego koncerty są organizowane z tak niesamowitą precyzją – tam wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

źródło: facebook.com/IzaLachMusic
źródło: facebook.com/IzaLachMusic

Snoop również podczas tego wywiadu powiedział: ,,W moim życiu chodzi o dawanie – o dawanie innym szansy. Nie osiągnąłbym sukcesu, gdyby ktoś kiedyś nie dał mi szansy. Teraz ja chce dawać ludziom okazję, żeby osiągnęli sukces” – te słowa mnie bardzo zaskoczyły, bo widzę, że w dzisiejszym świecie większość osób ucieka od takiej postawy. Podzielasz moją opinię?

I.L: Tak. Też uważam, że podobne zachowanie jest niemodne wśród ludzi. Niestety żyjemy w czasach zarówno mody, jak i egoizmu. Ale widzę to też trochę po sobie – te wszystkie aplikacje, Instagram i Facebook powodują, że skupiamy się wyłącznie na nas, co na dłuższą metę może się okazać zgubne.

,,Snoop to człowiek, który jest zakochany w tym, co robi i potrafi czerpać z tego jak największą satysfakcję. Zawsze lubiłam u niego to, że po tylu latach potrafi też mieć dystans do pewnych spraw i sytuacji. Umie przyjść na koncert z totalnym luzem, ale jednocześnie stara się, żeby ten koncert był naprawdę dopracowany w każdym calu”.

Ciebie też tak bardzo pochłonął Facebook i Instagram?

I.L: Jeżeli chodzi o Instagram, to u mnie jest już chyba jakieś uzależnienie – przyznaje się bez bicia (śmiech). Nawet nie chodzi o kolekcjonowanie polubień. Ja bardziej lubię ten moment, jak wchodzę na swoje konto, a te zdjęcia są tak ładnie poukładane i to wszystko tak fajnie wygląda. I w tym momencie mówię: ,,No ładnie są dobrane! Bardzo dobrze to wygląda” (śmiech).

Tak bierzesz do ręki swój telefon i mówisz: ,,Dobra robota Iza! Ładnie to sobie wymyśliłaś” (śmiech).

I.L: Dokładnie tak! No przyznaję, to jest trochę taka moja próżność (śmiech). Ale wiesz ja lubię też Instagram ze względu na to, że szybko mogę dowiedzieć się z niego, co dzieje się u niektórych artystów. Np. The-Dream (autor utworu ,,Umbrella”, który stworzył dla Rihanny) dodaje często na swój Instagram zdjęcia, gdy jest w studiu i coś ważnego dzieje się w jego karierze. On jest artystą, który udziela mało wywiadów, ale dzięki temu, że ma to konto, można sprawdzić, co u niego słychać. Dla mnie jako fanki to jest bardzo fajny sposób na wejście w jego życie.

bez-tytulu

Czyli Instagram nie taki straszny jak go ma malują i ma też swoje plusy. Artyści rzeczywiście często lubią korzystać z takich aplikacji. I czasami zdarza się im wrzucić materiał, na którym nie zawsze są aniołkami. Podobno przed tym jak wyjechałaś do Snoop Dogga, twoja mama przeglądała właśnie w internecie informacje na jego temat, to prawda?

I.L: Tak. Moja mama oglądała też teledyski Snoop Dogga – na szczęście nie rozumiała tekstu.

Mama tak ogląda i mówi: ,,Dziecko, ty u niego tak będziesz tańczyć w tym skąpym stroju?!” ?

I.L: Dokładnie o to mnie pytała (śmiech). Pojawiło się pytanie: ,,Czy on tobie też tak będzie kazał się ruszać?”.

I co odpowiedziałaś swojej mamie na to pytanie (śmiech)?

I.L: Ja w ogóle byłam zaskoczona, że ona ma do mnie tak małe zaufanie. Chyba myślała, że jak ktoś mi powie: ,,Weź włóż ten kostium i trzęś tyłkiem”, to ja spojrzę na niego z taką grzeczną minką i powiem: ,,Ok, nie ma problemu!”. Byłam trochę rozczarowana tym, że moja mama mnie nie zna, albo nie wie, kim jestem. Chociaż z drugiej strony, w jakimś stopniu rozumiałam jej przerażenie. Sama też w pewnym momencie miałam obawy, a szczególnie wtedy, gdy już miałam kupione bilety. Obejrzałam wtedy jakiś film dokumentalny ze Snoop Doggiem na YouTube. I właśnie akurat w tym filmie była scena, gdzie Snoop krzyczał na wszystkich dookoła – był naprawdę strasznie wściekły i wyglądał jak niedźwiedź…

A ty oglądasz to i myślisz : ,,Boże, jak ja tam pojadę i coś źle zrobię, to on też tak mnie zakrzyczy. I co ja wtedy zrobię?!”?

I.L: Po pierwsze bałam się w tym momencie, że jak tak zacznie krzyczeć, to ja nie będę wiedziała, o co mu chodzi. A on wtedy pomyśli, że się z niego nabijam.

I on sobie pomyśli, co ta dziewczynka z Polski w ogóle tutaj robi?

I.L: No właśnie! Po obejrzeniu tego nagrania naprawdę przeraziła mnie jego aparycja, dlatego bałam się tam jechać.

Ale okazało się, że Snoop Dogg pokazał przed tobą zupełnie inne oblicze…

I.L: Na szczęście okazało się, że jest naprawdę dobrym człowiekiem. I wiem to do dziś, bo nawet, gdy jest bardzo zajęty, to zawsze znajdzie dla mnie czas, żeby dać mi jakieś rady. Pamiętam, jak po ogłoszeniu tych wyników dostałam jego numer i napisał mi, żebym zadzwoniła. Rozmawiałam z nim w taki sposób, że jak ktoś rozmawiałby tak ze mną, to ja stwierdziłabym, że rozmawiam z osobą nie do końca zdrową umysłowo.

To co po tej pierwszej rozmowie miałaś obawy, że jednak z tej współpracy nic nie wyjdzie?

I.L: Oczywiście, że tak! Ja nawet po tej pierwszej rozmowie zadzwoniłam do mojego męża i powiedziałam mu coś w stylu: ,,Rozmawiałam ze Snoop Doggiem. To chyba była moja pierwsza i równocześnie ostatnia z nim rozmowa” (śmiech).

Ale jakoś się udało i Snoop Dogg przyjechał dla ciebie do Polski.

I.L: Samo to, że przyjechał wtedy do mnie do Polski świadczy o tym, że naprawdę chciał mi pomóc. Jest sobie tym Snoop Doggiem, który ma tysiące fanów, jest znany na całym świecie i nagle postanawia przyjechać dla mnie do Polski.

,,Na szczęście okazało się, że jest naprawdę dobrym człowiekiem. I wiem to do dziś, bo nawet, gdy jest bardzo zajęty, to zawsze znajdzie dla mnie czas, żeby dać mi jakieś rady”.

A co u ciebie słychać poza tą współpracą ze Snoop Doggiem?

I.L: Kończę właśnie płytę Pawła Stasiaka z zespołu Papa D – co prawda ta płyta miała ukazać się już kilka miesięcy temu, ale czasami warto poczekać i coś jeszcze w niej zmienić.

Pamiętam, jak przeprowadzałam wywiad z Piotrem Ziołą i on wtedy mówił o tym, że przekleństwem w życiu artysty jest moment, kiedy już musi oddać gotową płytę.

I.L: Tak. To jest straszne, kiedy musisz już oddać swój materiał i nic nie możesz na nim zmienić. Chociaż wydaje mi się, że mężczyźni mają lepiej w tej kwestii, bo ta decyzyjność jednak im łatwiej przychodzi. Ze mną jest trochę trudniej…

No właśnie podobno ciebie jest trudno do czegoś przekonać i twardo stoisz przy swoim zdaniu.

I.L: To chyba wynika z tego, że jestem zodiakalnym Bykiem. Mam tę upartość podniesioną do wysokiej potęgi.

Jak na twoją upartość reagują panowie, którzy z tobą współpracują?

I.L: Mówią na mnie: ,,Szefowa” (śmiech).

Czyli ty ich jednak rozstawiasz po kątach (śmiech).

I.L: No czasami trzeba tupnąć nogą i musi być po twojej myśli.

Poza tym, że jesteś uparta, to jesteś też miłośniczką seriali. Jaki serial wciągnął cię teraz mocniej swoją historią?

I.L: Teraz oglądam Ray Donovan – to jest taki serial, który opowiada o osobie zajmującej się problemami innych. Np. jak ktoś kogoś zamorduje, to ta postać sprawia, że nikt się o tym nie dowie. Ale oczywiście przy tym wszystkim ma swoją rodzinę, swoje problemy. Ten serial jest napisany naprawdę bardzo fajnie, a co najważniejsze jest świetnie zagrany – co zdarza się coraz rzadziej.

Ty chciałabyś być jak ten Ray Donovan?

I.L: Tak! Bo on jeździ super samochodem – chętnie pojeździłabym sobie takim (śmiech).

Dużo o tych raperach marzyłaś i teraz też chcesz tak jeździć, jak oni w tych teledyskach (śmiech).

I.L: Ale to tylko takie chwilowe. Nie chciałabym ciągle wozić się ,,z zimnym łokciem”, ale chociaż raz mogłabym się tak przejechać. Na jeden dzień mogłabym się zamienić w takiego Kanye Westa (śmiech).

Ciekawe, jak wtedy poradziłabyś sobie z Kim Kardashian (śmiech)?

I.L: Oj, to nie. Jeden dzień bycia Kanye Westem to by było jednak za długo. Musiałabym chyba sobie zrobić jakąś operację i uciekać. Podejrzewam, że mogłabym mieć tego dnia naprawdę ciężko. Nie, to ja jednak nie chce już nim być. Z jednej strony Kim to fenomen, ale z drugiej to totalna głupota, na którą patrzą młode dziewczyny. Trzeba mieć coś nie tak z głową, żeby z samej siebie zrobić taką maszynkę do zarabiania pieniędzy. Może ją teraz niepotrzebnie obrażam, ale…

A co będzie, jak Kanye West urządzi podobny konkurs do tego, co zrobił Snoop, a ty go wygrasz? West każe ci przyjechać do nich i powie: ,,No muzykę tworzysz świetną, ale co ty w tym wywiadzie o mojej kochanej Kim nagadałaś?!” ?

I.L: To wtedy powiem, że to nie moja wina. I to wszystko ta zła dziennikarka wymyśliła (śmiech).

Boże, jak Kim się o tym dowie…

I.L: To dostaniesz od niej ,,z plaskacza” (śmiech).

Czuję, że mogłabym nie przeżyć tego ciosu, a dlaczego ty wolisz pisać piosenki dla innych artystów?

I.L: Jak pisze się dla innych, to trochę dajesz odpocząć swojemu ego. Gdy piszę dla siebie, to wszystko wydaje mi się takie emocjonalne. Pojawia się stos pytań. Zastanawiam się, czy ja naprawdę chcę śpiewać ten tekst. Zupełnie inaczej jest w sytuacji, gdy piszę ten tekst dla kogoś – wtedy staram się zrobić swoją robotę jak najlepiej i tyle. Lubię ten moment, gdy ktoś interpretuje napisaną przeze mnie piosenkę, a ona wtedy nabiera całkiem innych kolorów.

źródło: facebook.com/IzaLachMusic
źródło: facebook.com/IzaLachMusic

Przed ogłoszeniem wyników konkursu Snoop Dogga chciałaś napisać piosenkę dla jakiegoś rapera – jak pokazuje twoja historia masz szczęście, bo marzenie się spełniło. To o czym teraz marzy Iza Lach?

Teraz moim marzeniem jest zaśpiewać ze Stevie Wonderem. Rzeczywiście mam szczęście do tych moich marzeń– chyba ktoś czuwa nade mną tam wysoko. Oczywiście to nie jest tak, że pstryknę i już mam wszystko na zawołanie – moje marzenia spełniają się w swoim czasie. Mój zawód jest trochę próżny. Np. dziś występuję w tym miejscu, jest rozłożona scena, mam swoją garderobę, ale jutro tu już niczego nie będzie. Jutro obudzę się jako zwykła dziewczyna. Ale później jest tak, że patrzysz na te wszystkie zdjęcia po wczorajszej nocy i mówisz sobie: ,,O Boże! Jak ja wyszłam?! Jak przeglądałam się w lustrze, to było wszystko ok. Co jest ze mną nie tak?” – i znów zaczynasz się tym wszystkim przejmować, a przecież to jakieś błahe rzeczy. I kiedy przychodzą te momenty zwątpienia, to przypominam sobie, jakie mam szczęście w swoim życiu – przecież spełniło się moje marzenie. Właśnie ta myśl i dużo dobrego humoru powoduje, że zapominam o tych durnych błahostkach.

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress