fot. Paulina Cerling

[WYWIAD] Na Tak – Zadupia
to sens galaktyk

Są świadomi, że ich muzyka i przekaz nie jest łatwy i nie zawsze tyczy się przyjemnych spraw. Ale ich głównym celem jest komunikacja. Traktują poważnie swoich słuchaczy – zespół Na Tak.

Są świadomi, że ich przekaz nie jest łatwy i nie zawsze tyczy się przyjemnych spraw. Ale ich głównym celem jest komunikacja. Traktują poważnie swoich słuchaczy – zespół Na Tak.

fot. Paulina Cerling

Internet jest powszechny więc odzwierciedla nasze działania i dlatego można tam znaleźć i skarby i śmieci. Naszym zdaniem już powinniśmy się martwić, czy przypadkiem w tym nie utoniemy.

FINE TUNE: „Snapy, top 10, memy, gify wywołujące dobry LOL, więc daję lajk, share i suba”. Jeszcze dekadę temu to zdanie brzmiałoby jak bełkot wariata. Dziś, chcąc nie chcąc, rozumiemy o co w nim chodzi a może i wywołuje w nas pozytywne konotacje. Czy internet to taki alternatywny świat, a może on już tak przeniknął do naszej świadomości, że bez tego typu szybkich przekazów nie damy rady żyć?

Dorota: Żyć pewnie dalibyśmy radę, tylko po co rezygnować z tak fajnego narzędzia. Internet to przecież jeden z najlepszych wynalazków współczesności. Daje niesłychaną wolność i niezależność chociażby w kwestii zdobywania informacji. Wystarczy dobrze poszukać i można mieć dostęp do ogromu darmowej wiedzy. Ale jak każde narzędzie i to można wykorzystywać źle i głupio. Bo ta najnowocześniejsza biblioteka świata jest też jednocześnie wielkim śmietnikiem informacyjnym, w którym kumuluje się hejt, fałszywe informacje albo zwykła próżność. Łatwiej jest dotrzeć do szerokiej społeczności, co jest fantastyczne, ale z drugiej strony łatwiej ją też zmanipulować i sprawić, aby ludzie powielali schematy bez zastanowienia lub odwrotnie, reagowali skrajnie agresywnie.

Seba: Internet jest powszechny więc odzwierciedla nasze działania i dlatego można tam znaleźć i skarby i śmieci. Naszym zdaniem już powinniśmy się martwić, czy przypadkiem w tym nie utoniemy (śmiech). Bo jak pisał Stanisław Lem: “Głos miliona Szekspirów jest taką samą wrzawą i wściekłym hałasem jak głos stada bawołów na stepie.”

Piotr: Ja to widzę trochę tak, że wynalazek przerósł jego twórcę i twórca nie potrafi  z niego sensownie skorzystać. Internet stał się rozszerzeniem do lustra w łazience. Przeglądamy się w nim i komunikujemy innym jacy jesteśmy ładni, zdrowi i bogaci. Poza tym nie skupiajmy się tylko na samej sieci, bo media analogowe są tak bardzo pod wpływem internetu, że są właściwie tym samym.

Chcemy wciągnąć ludzi w nasz klimat i prosimy o zabranie ze sobą poczucia humoru.

FINE TUNE: Wasza muzyka to w sumie klasyczny electropop. Nie boicie się wykorzystywać autotune’a i vocoderów, czyli niejako narzędzi, które są trochę passe. Czy waszą intencją jest umieszczenie słuchacza w pewnym określonym klimacie a może jest to rodzaj puszczenia oczka do odbiorcy?

Piotr: Dla nas konwencja była zawsze środkiem wyrazu. Od dawna już nie dzielimy muzyki na style. Oczywiście mamy jak wszyscy coś, co nam się podoba i nie, ale lubimy grać w przeróżnych stylistykach. Do autotune’ów i vocoderów mamy słabość, a że traktujemy je jak narzędzia, to nie zastanawialiśmy się nad tym, czy są modne. Kierujemy się raczej kryterium typu – pasuje lub nie pasuje. Poza tym electro, techno i do tego ciągle rozwijająca się technologicznie muzyka to źródło niekończących się inspiracji. Z tego punku widzenia vocodery są nadal modne (śmiech). Odpowiadając na zadane pytanie – tak, chcemy wciągnąć ludzi w nasz klimat i prosimy o zabranie ze sobą poczucia humoru.

Dorota: Jesteśmy świadomi, że to co prezentujemy nie jest łatwe i nie zawsze tyczy się przyjemnych spraw. Często jest też krytyczne, ale nie kieruje nami cynizm tylko troska. Naszym celem jest komunikacja, chcemy być zrozumiani. Zależy nam na treści i na pewno nie robimy sobie żartów z odbiorcy.

Nasze życie koncentruje się na wsi, gdzie mieszkamy i tworzymy, stąd siłą rzeczy wieś się w nich pojawia i robi się swojsko. Nie ma w tym nic ani złego ani dobrego, tak po prostu jest.

FINE TUNE: Na waszych teledyskach epatujecie bardzo swojskim klimatem. Polacy chcą być bardzo światowi, ale może jednak nadal kręci nas muzyka disco polo, dresy, fiaty 126p i nie ma w tym nic złego?

Seba: Nasz kolega – lubelski poeta Wojtek Hawryluk napisał kiedyś, że: “zadupia to sens galaktyk”. W teledyskach korzystamy z rekwizytów pochodzących z naszego świata, czyli z prowincji i lumpeksów. Nasze życie koncentruje się na wsi, gdzie mieszkamy i tworzymy, stąd siłą rzeczy wieś się w nich pojawia i robi się swojsko. Nie ma w tym nic ani złego ani dobrego, tak po prostu jest. Wystarczy zresztą przemieścić się np. do stolicy i zobaczymy podobne obrazki, bo z Saskiej Kępy na Brudno nie jest wcale tak daleko.

Dorota: Poza tym, tak jak dresy zmieniają ostatnio swój kontekst w modzie, tak też Polacy przestaną mieć kompleksy w związku z byciem lub nie byciem światowymi. Mamy nadzieję, że ludzie ciągle jeszcze rozważają sprawy w kategoriach mądre, głupie czy użyteczne zamiast prowincjonalne kontra światowe. Tak więc jeśli chodzi o maluchy i dresy to spoko.

Piotr: A jeśli o disco polo to, dopóki nie będą nas karać za nie słuchanie tego, to już będzie nieźle (śmiech).

Rozmawiał: Kuba Styczyński

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress