[WYWIAD] Olga Polikowska: Nie lubię monotonii w życiu


-Do dziś pamiętam te piękne, ciepłe weekendy, kiedy słońce zaglądało do mojego pokoju… A ja słyszałam tylko głos: ,,Może wyjdziesz później, teraz musisz jeszcze poćwiczyć gamę”- wspomina lata spędzone nad nauką gry na skrzypcach Olga Polikowska, która 12 kwietnia zadebiutowała EP-ką zatytułowaną ,,Blask”.

FINE TUNE: Niedawno stworzyłaś dla serwisu TIDAL playlistę pod tytułem ,,Piosenki do chodzenia po mieście”. Wśród wybranych utworów zamieściłaś kawałek Johna Mayera ,,New Light”. Podobno ten artysta zaczął uczyć się gry na gitarze, będąc zainspirowanym solówką wykonywaną przez Michaela J. Foxa w ,,Powrocie do przyszłości”. Ty swoją przygodę z muzyką rozpoczęłaś od nauki gry na skrzypcach. Skąd wzięła się twoja motywacja do gry?

Olga Polikowska: W moim przypadku było zupełnie inaczej, niż u Mayera (śmiech). Moją edukację muzyczną zaplanowali rodzice. Tata uczył się kiedyś grać na akordeonie. Z kolei mama najpierw grała na mandolinie, a później dostała od dziadka skrzypce. Ich wspólna pasja do świata dźwięków była tak silna, że postanowili miłość do muzyki wpoić także mnie i mojemu bratu. Co do doboru instrumentów, to zadecydowały predyspozycje – moje akurat odpowiadały skrzypcom, mojemu bratu przydzielono wiolonczelę. Pamiętam, że miałam taki moment w swoim życiu, kiedy przeklinałam czas spędzony na nauce w szkole muzycznej. Ale teraz jestem bardzo wdzięczna rodzicom za to, że wciągnęli mnie do tego świata – wyszło mi to na dobre.

Pamiętasz swój pierwszy dzień w szkole muzycznej?

Absolutnie nie. Mam tylko gdzieś w głowie wspomnienia tych egzaminów wstępnych, podczas których sprawdzany jest słuch i rytmika. Do dziś najczęściej wraca do mnie bardziej słodko-gorzkie wspomnienie. W pewnym momencie na drugim stopniu stwierdziłam, że skoro i tak nie będę najlepsza, to dalsza edukacja muzyczna nie ma sensu. I po prostu zrezygnowałam. Po pewnym czasie usłyszałam od mojej wieloletniej nauczycielki, że było jej bardzo smutno z powodu mojej decyzji. Podobno dla niej byłam ,,czarnym koniem” i pokładała we mnie spore nadzieje. Dla mnie to było zaskoczenie, ponieważ ta pani profesor uczyła mnie gry od szóstego roku życia. Miała więc dużo czasu, by mi to powiedzieć wcześniej. Być może, gdybym usłyszała od niej: „Olga, słuchaj! Jest dobrze, nie poddawaj się!”, to bardziej skupiłabym się na nauce. I kto wie, może dziś byłabym skrzypaczką…

Nauka gry na skrzypcach jest pewnie bardzo trudna.

Rzeczywiście, to bardzo specyficzny instrument. Przez pierwsze lata nauki wszystko wydaje się bardzo trudne, rzadko kiedy i cokolwiek dobrego nam wychodzi. I teraz wyobraź sobie tę małą, kilkuletnią dziewczynkę, która za wszelką cenę chciałaby wreszcie coś dobrze zagrać, ale jej się nie udaje – istny koszmar (śmiech).

No to może miałaś jakieś zajęcie, do którego lubiłaś uciekać, kiedy gra na skrzypcach stawała się już zbyt żmudna i monotonna?

Raczej starałam się od tego nie uciekać, nie chciałam przestawać ćwiczyć. Zakodowałam sobie w głowie, że to było dla mnie priorytetem. Owszem, miałam momentami taki żal, że gdzieś ominęły mnie wyjścia na podwórko, zabawy z rówieśnikami…

To nawet, gdy twoje znajome wybierały się na dyskotekę, nie miałaś takiej myśli: ,, Jak raz odpuszczę z tymi skrzypcami, to nic się nie stanie…”?

No właśnie na samym początku zupełnie nie! Z czasem pojawiało się jednak więcej pokus, które stawały na drodze mojej edukacji muzycznej. Do dziś pamiętam te piękne, ciepłe weekendy, kiedy słońce zaglądało do mojego pokoju… A ja słyszałam tylko głos: ,,Może wyjdziesz później, teraz musisz jeszcze poćwiczyć gamę”.

Olga: ,,Mamo, ale jest taka fajna pogoda, ptaki śpiewają…”. A mama: ,,No to bardzo dobrze się składa, ty im do tego śpiewu zagrasz”.

No niestety, wiele razy musiałam z czegoś rezygnować (śmiech). Ale teraz nie żałuję, ten czas wiele mnie nauczył.


Tytuł jednej z twoich piosenek to ,,Musisz”. A co musi mieć muzyka, pod którą ty możesz się podpisać bez najmniejszych wyrzutów sumienia?

U mnie główną rolę gra brzmienie – i to bez względu na gatunek muzyczny. Powiem to trochę w sposób nieprofesjonalny, ale jestem miłośniczką wszystkich ,,ciepłych brzmień”. Zawsze bardzo skrupulatnie zwracam uwagę na to, jak brzmią poszczególne partie i instrumenty.

Mówisz o brzmieniu, a ja się jeszcze odwołam do tekstu… Są jakieś słowa, których nie mogłabyś zaśpiewać?

Oczywiście, jest cała masa takich kłopotliwych wyrazów. Na przykład nie wiem, jak można użyć w piosence słowa: ,,rajstopy”?! Albo taki wyraz jak: ,,szezlong”. Już sam ich wydźwięk jest dla mnie przerażający. Na szczęście w języku polskim mamy mnóstwo pięknych słów. Natomiast fajnie byłoby też wyskoczyć poza tę strefę komfortu, pójść o krok dalej i spróbować swoich sił z innym językiem.


A jakie słowo z piosenek, które znalazły się na twojej debiutanckiej EP-ce ,,Blask” lubisz najbardziej?

Takim słowem jest: ,,ulatuje” – nawet je sobie wytatuowałam. I to nie tylko ze względu na to, że taki tytuł nosi też mój pierwszy singiel. Ten wyraz ma dla mnie niezwykłą konotację. Już samo brzmienie tego słowa jest bardzo miłe dla ucha. W naszym języku wszystkie wyrazy z dużą liczbą samogłosek mają w sobie właśnie ten charakterystyczny urok, dlatego właśnie po nie staram się sięgać jak najczęściej.

Na twojej Ep-ce znalazła się też piosenka, do której słowa dobierał zupełnie ktoś inny. Mam na myśli utwór ,,Huśtawki”, z tekstem Kamila Zawiślaka (Wishlake). Co urzekło cię w jego słowach, że jednak znalazły się w gronie twoich autorskich piosenek?

Zanim dostałam ten tekst, nigdy nie myślałam o tym, że słowo „huśtawki” mogłoby pojawić się w moich piosenkach. Na pierwszy rzut oka to nie był dla mnie dość wdzięczny wyraz… Ta piosenka zdobyła moje serce, w tekście Kamila nie chciałam zupełnie nic zmieniać. Ustawiłam w tym utworze jedynie linie melodyczne, by dorzucić do niego cząstkę siebie.

A co dla ciebie w życiu jest taką ,,huśtawką”? Z czego, oczywiście poza muzyką, starasz się czerpać radość i energie do życia?

Fakt, że jestem osobą bardzo emocjonalną, sprawia, że lubię czerpać taką moc z momentów, kiedy bardzo dużo się dzieje. Nie lubię monotonii w życiu, dlatego często robię więcej, niż muszę. Magazynuję dobrą energię, by napędzała mnie do tego, żeby nie obawiać się podejmowania ryzykownych wyzwań. Kolejnym takim życiowym motorem w moim życiu są też podróże. Uwielbiam rzucać się w taki wir życia w zupełnie dla mnie nowych miejscach.

Pod jednym z twoich klipów znalazłam taki komentarz: ,,piękny teledysk i słodka piosenka”. Czy sądzisz, że przymiotnik ,,słodki”’ pasuje do tego, co tworzysz?

Domyślam się, że tej osobie chodziło o coś miłego. Staram się też aż tak bardzo nie interpretować opinii na temat tego, co robię. Osobiście, dla mnie to określenie nie jest zbyt adekwatne do tego, co staram się przekazać w moich piosenkach. Ale musimy też wziąć pod uwagę to, że każdy ma inne poczucie słów i niekoniecznie taka osoba może mieć coś złego na myśli.

W kolorystyce okładki twojego debiutanckiego wydawnictwa przeważa kolor różowy. W symbolice tej barwy często pojawia się trochę taki stereotyp, że jest to kolor zarezerwowany dla kobiet. A jak jest z twoją muzyką? Uważasz, że jest chętniej słuchana przez kobiety czy przez mężczyzn?

Wydaje mi się, że na ten moment jest pół na pół. Dostaję sygnały, zarówno od części męskiej, jak i od pań, że udaje im się coś dla siebie odnaleźć w mojej twórczości. Być może ze względów wizualnych i koncepcyjnych to, co tworzę, może być bliższe kobietom… Ale bardzo cieszę się z tego, kiedy mężczyźni słuchają moich piosenek i uznają, że są interesujące pod względem muzycznym. Natomiast, kompletnie nie chcę narzucać jakichś barier temu, kto może być moim słuchaczem.

,,Musisz”, ,,Ulatuje” i ,,Od nowa” – te trzy utwory zostały jeszcze dodatkowo poddane zmianom w aranżacji, w ich nowej wersji główną rolę gra pianino. Dlaczego akurat te piosenki poddałaś takiej metamorfozie?

To były akurat pierwsze single i właśnie to zadecydowało o tym, że zostały przedstawione w zupełnie innej atmosferze.

A te dźwięki piania wyszły spod twojej ręki, czy musiałaś w ten projekt zaangażować innego muzyka?

Jestem głównie skrzypaczką – o ile mogę tak o sobie powiedzieć. Uczyłam się też grać na pianinie, ale jakoś ta chemia między mną a tym instrumentem nie miała okazji w pełni się objawić. Ogarniam strukturę pianina, ale zabrakło chyba ćwiczeń – a tego etapu nie da się tak po prostu przeskoczyć. Coś poszło nie tak, do dziś pluję sobie w brodę – mogłam więcej wyciągnąć z tej szkoły (śmiech). Na szczęście znam osoby, które odnalazły wspólny język z tym instrumentem i bez żadnych obaw mogę ich zaprosić do współpracy.

,,Od nowa bez końca uczę się” – śpiewasz w jednej z piosenek. Czego chciałabyś się nauczyć w najbliższym czasie?

Mam plan, by nauczyć się nurkować – jeszcze nigdy w życiu tego nie robiłam, a jakoś mnie bardzo mocno ciągnie do tego pomysłu. Liczę na to, że niebawem uda mi się go zrealizować. Na pewno chciałabym się też nauczyć dobrze mówić po hiszpańsku. Miałam już okazję trochę głębiej poznać ten język… Ale chciałabym dojść do takiej perfekcji, gdzie mogłabym się nim posługiwać bez żadnych problemów.

A miałaś okazję może śpiewać już coś w języku hiszpańskim?

Na jednym z przyjęć śpiewałam kiedyś ,,Besame Mucho”. Pamiętam, że ten utwór był ze specjalną dedykacją dla osób, które wtedy świętowały rocznice ślubu. Okazało się, że mają jakiś sentyment do tej piosenki… A ja musiałam ogarnąć jak to wszystko się fonetycznie ze sobą łączy. Na romanistyce jako drugi język wybrałam sobie właśnie hiszpański, zdałam go na poziomie B2. Teraz pamiętam bardzo niewiele, dlatego chciałabym nadrobić zaległości.

Od kilku lat do naszych łask wróciły płyty winylowe i kasety, czy ty w najbliższych planach nie masz takiego marzenia, by wydać na takich nośnikach swoją muzykę?

Bardzo o tym marzę! Już nawet wyobrażałam sobie niedawno, jak mogłaby wyglądać grafika na mojej płycie winylowej (śmiech). Myślę, że małymi krokami dojdziemy do tego etapu i ten mój ukochany winyl trafi do rąk słuchaczy. Z pewnością będzie to już z nowym materiałem, który pojawi się na mojej długogrającej płycie.

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress