[WYWIAD] THE FRUITCAKES: Fajnie, kolorowo, słonecznie i oldschoolowo!

Śpiewają o tym, co przeżyli na własnej skórze. A czasami miewają nawet sny z pomysłami, które później wykorzystują w swojej muzyce. Gdyby żyli w latach 60., pisaliby erotyczne piosenki pod przykrywką metafory. Aktualnie pracują nad swoim trzecim albumem, na którym nie zabraknie z pewnością ich niebiańskiej harmonii. – The Fruitcakes!

Fot. Marek Sławiński

FINE TUNE: ”Czy taką muzykę grają w niebie?!” – to była moja pierwsza myśl po usłyszeniu waszej pierwszej piosenki podczas dzisiejszego koncertu. Macie głosy jak aniołki!

Kuba: ”Jakby śpiewały anioły” – tak nawet nazywał się artykuł o nas w magazynie ”Teraz Rock”.

Przemek: To było nawiązanie do wypowiedzi Lukasa. Niemniej, w kontekście muzyki którą gramy, która zakłada szerokie wykorzystanie wielogłosowości, myśl którą się z nami dzielisz mile łechce.

F.T.: A fanki nigdy nie pokusiły się, by użyć takiego porównania?

Kuba: Nie bójmy się tego powiedzieć… Nie!

Tomek: Pierwszy raz słyszę, że nasza muzyka jest porównywana do niebiańskiej.

F.T.: Jakie porównania słyszeliście wcześniej?

Tomek: Fajnie, kolorowo, słonecznie, oldschoolowo… Byli też tacy, co mówili: ”to, co gracie jest nawet spoko!”.

F.T.: Co decyduje u was o tym, że zakochujecie się w utworze od pierwszego wysłuchania?

Przemek: Przede wszystkim hooki i melodia. Wydaje mi się to oczywiste, że jak melodia chwyci, to człowiek z miejsca jest kupiony.

Kuba: Ja do tego dorzuciłbym klimat. Klimat za oknem i klimat w muzyce. Dla mnie te rzeczy przenikają się i uzupełniają. Inne piosenki będą nas przyciągać latem, a inne jesienią.

F.T.: Ciekawe książki, interesujące filmy, życie innych ludzi czy historia przeżyta na własnej skórze – co było inspiracją do powstania płyty ”The Fruitcakes 2”?

Tomek: Nasza druga płyta była takim zapisem naszych chwil. Dużej części utworów można przypisać wręcz charakter reportażowy. Zainspirowały nas wydarzenia, które sami przeżyliśmy.

Przemek: Etapy rozwoju, zalążki jakichś relacji, rozstania… Chociaż Lukas jak pisał na przykłada ”Dreaming My Days Away”, inspirował się tym, co w książce ”Chemistry of Concious States” napisał Allan Hobson.

,,Nasza druga płyta była takim zapisem naszych chwil. Dużej części utworów można przypisać wręcz charakter reportażowy”.

F.T.: Podobno przed napisaniem ”Yesterday” Paul McCartney miał sen, w którym śnił mu się diabeł, który grał melodię do tego utworu. Czy wam zdarzyło się wykorzystać pomysł ze snu?

Przemek: Zdarzyło, jednak pomysł, który naszedł mnie we śnie nie dotyczył samej kompozycji czy melodii, lecz aranżu piosenki. Śniło mi się, że coś było zagrane w pewien sposób, a później po przebudzeniu pomyślałem, że to będzie właśnie dobra aranżacja.

Tomek: Też ostatnio miałem sen, w którym przyśnił mi się świetny aranż, który być może wykorzystamy do naszej kolejnej płyty, nad którą obecnie pracujemy. Słyszałem świetną orkiestrację. Trąby jerychońskie i dzwony rurowe!

F.T.: Zapytałam wasze fanki, jakie zadałby wam pytanie… Dziewczyny były ciekawe właśnie tego, co planujecie na przyszłość. Chcecie może spróbować swoich sił w innym gatunku?

Kuba: Na pewno nie rozstaniemy się z harmonią, która jest naszym „znakiem rozpoznawczym”.

Tomek: Cały czas do przodu! (śmiech) Głównie chcemy skupić się na ludziach. Dalej będziemy śpiewać o relacjach międzyludzkich, chyba nie planujemy drastycznej zmiany tematyki naszych utworów.

Przemek: Planujemy jednak rozbudować instrumentarium, dlatego nasze brzmienie może odrobinę się zmienić. Nie wiem jednak, czy można będzie te ewentualne zmiany nazwać radykalnym zwrotem…

Tomasz: Chociaż niektórzy twierdzą, że radykalną zmianą jest nasz druga płyta.

Przemek: Ale dla nas to po prostu linearna ścieżka rozwoju. Zespół The Fruitcakes działa według olimpijskiej dewizy – ”szybciej, wyżej, mocniej”.

F.T.: Na waszej pierwszej płycie, ”Cukier, Ciastka, Miłość!” znalazły się utwory w języku polskim, dlaczego zrezygnowaliście ze śpiewania po polsku na kolejnym krążku?

Przemek: Śpiewanie po polsku w naszym wykonaniu nie było do końca na serio. Chcieliśmy bawić się konwencją, big-bitową estetyką – to nie była „poważka” z naszej strony.

Kuba: I później zostaliśmy odebrani zupełnie inaczej, niż tak jak tego się spodziewaliśmy.

Przemek: Dlatego postanowiliśmy sobie to odpuścić.

,,Zespół The Fruitcakes działa według olimpijskiej dewizy – >>szybciej, wyżej, mocniej<<”.

F.T.: Który tekst z waszej ostatniej płyty powstawał najdłużej?

Przemek: Trudno to stwierdzić… Ale na pewno tekst do ”Suntime” był dość długo dopieszczany przez nas wszystkich. W kawiarni, w domu czy w podróży – do tego tekstu dopisywaliśmy kolejne fragmenty zawsze, kiedy coś sensownego przychodziło nam do głowy. To była piosenka, nad którą pracowaliśmy najbardziej intensywnie.

 

F.T.: Czy wy mieliście duży wpływ na to, jak będzie wyglądać okładka płyty?

Tomek: Autorem okładki do naszego albumu jest Jarosław Świerczek (Karton Studios), współpracowaliśmy już z nim przy okazji krążka ”Cukier, Ciastka, Miłość!”.

Kuba: Daliśmy mu dużą wolność w tej kwestii.

Przemek: Opowiedzieliśmy mu, jakie obrazy pojawiają się w naszej głowie podczas słuchania piosenek, które znalazły się na naszej płycie, i jaki klimat towarzyszył wcześniej ich powstawaniu.

[Okładka autorstwa Jarosława Świerczka została nominowana do plebiscycie: ”Najlepsza okładka 2017!”. Można na nią głosować na sronieL http://coverawarts.com/ . Głosowanie trwa do 4 stycznia!]

 F.T.: Często w recenzjach waszej muzyki przewija się opinia, że tworzycie muzykę niczym z lat 60. Czy nie żałujecie, że lata waszej młodości nie przypadły właśnie na ten okres?

Tomek: To zależy jeszcze od tego, w jakim kraju mielibyśmy żyć. Ale jak dla nas to chyba za bardzo hipisowski klimat wtedy był…

Przemek: Myślę, że Lukas mógłby nie przeżyć bez internetu.

Kuba: Może gdyby istniała taka koncepcja, że mamy po dziesięć żyć, to pewnie jedno z nich wybralibyśmy w latach 60.

Przemek: Niektórzy starsi koledzy dobrze wspominają triumfalne trasy po gminnych ośrodkach kultury, czy zakładach pracy organizowane przez „państwowy impresariat”, to brzmi obiecująco.

Tomek: No tak, na koncerty jeździłbyś do ZSRR – super propozycja! (śmiech)

F.T.: Nie byłoby tak kolorowo, musielibyście walczyć z cenzurą.

Przemek: Come on…

Tomek: Śpiewalibyśmy o sercu i słoneczku!

F.T.: Czy wam się zdarza organizować wspólne wypady, spędzacie czas poza tym zespołowym wspólnie?

Przemek: Może i byśmy chcieli wyjechać na wspólne wakacje, ale nie mamy pieniędzy (śmiech).

F.T.: Jakby się pojawiła jakaś ekstra suma, to gdzie wspólnie chcielibyście wyjechać?

Kuba: W jakieś tanie miejsce, żeby przyoszczędzić (śmiech).

F.T.: Prawdziwi mistrzowie księgowości.

Lukas: Z chłopakami mógłbym wyjechać gdziekolwiek. Na przykład zwiedzać zimny Tybet albo pojechać do gorącej Mauretanii.

Tomek: Ostatnio pojawiła się u nas taka propozycja, żeby wyjechać do lasu albo na jakieś kompletne bezludzie. Planowaliśmy poznać smak życia w klimacie survivalu. Aktualnie szukamy jakichś inspiracji, które pomogłyby nam napisać teksty na naszą kolejną płytę.

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress