Kamila Pitucha

Realistka z domieszką pesymizmu. W FINE TUNE fotoreporter koncertowy. Pochmurne dni, fotografia i dobre, najlepiej niszowe kino to to, co kocham najbardziej. O muzyce nie wspomnę. Traktuję ją jako zdrowe uzależnienie, a przede wszystkim jako źródło inspiracji w tym, czym się zajmuję. Preferuję bardziej nostalgiczne, psychodeliczne dźwięki. Głównie odlatuję przy twórczości Her Name Is Calla, Arvo Pärt'a, Other Lives, Lenny Valentino czy Fink'a.