Płyta tygodnia – Bulbwires „self-titled debut album”

https://f0.bcbits.com/img/a3785888762_2.jpg

Warszawski zespół Bulbwires w nowy rok wszedł z debiutancką płytą. 15 stycznia został wydany krążek „Bulbwires”, zawierający 10 utworów. Proces nagraniowy został podzielony na dwie części: partie instrumentalne zarejestrowano w Black Kiss Records Studio, a wokalne w Nowa Praga Studio (oba studia w Warszawie).

„Bulbwires” to  rockowe granie na wysokim poziomie. To płyta, po którą powinien sięgnąć każdy szanujący się fan Jacka White’a, czy Nirvany. Piosenki są przepełnione prawdziwą treścią, a nie paplaniną bez przekazu. Teksty, za które odpowiedzialny jest Staszek Wróbel (wokal/bas), są odzwierciedleniem myśli, które siedzą w każdym z nas. Z przyjemnością słucha się chwytliwych riffów, dynamicznych bridge’ów oraz wokalu o intrygującej barwie. Można by pomyśleć, że Bulbwires nie pochodzą z Polski, ponieważ wszystkie kawałki z albumu posiadają flow charakterystyczny dla najpopularniejszych formacji zagranicznych.

Trudno jest wyselekcjonować najbardziej wyróżniające się momenty z tak spójnego albumu, natomiast gdybym musiała wybierać, to wskazałabym poniższe, jako najlepsze i trochę odstające od reszty:

  • „Bulbwires” – pobudzający kawałek, którego refren można porównać do najbardziej porywających momentów śpiewanych przez Kurta Cobain’a;
  • „Learning” – numer ósmy z płyty, jest jedyną balladą w tej niezwykle rock’n’rollowej zbieraninie. Romantyczna i poruszająca warstwa melodyczna, zgrabnie dopełniona odpowiednio emocjonalnym tekstem, stanowi miły i zaskakujący przerywnik;
  • „Worthless Words” – czyli ostatnia piosenka z płyty. Z pozoru melancholijne zakończenie, rozwija się w szybkie, można powiedzieć, że podsumowujące cały krążek – wyładowanie napięcia, które zgromadziło się podczas wszystkich poprzednich utworów. Słuchając końcówki piosenki, mamy wrażenie uczestniczenia w rywalizacji prowadzonej między perkusją, a gitarą. Tempo grania stale się zwiększa, żeby nagle uciąć tuż po kulminacyjnym momencie.

Podsumowując wszystko, co usłyszane, debiutancka płyta Bulbwires to silnie energiczne przeżycie, bazujące na prawdziwie rock’n’rollowych dźwiękach. Album czasami zbacza na tereny muzyczne, w których daje się wyczuć ducha indie rocka, zwłaszcza w piosence „Found” przypominającej mi twórczość Miles’a Kane’a. Wpadające w ucho refreny i zróżnicowana kompozycja piosenek sprawia, że nie ma się czym znudzić i płynie się przez całość w dobrym nastroju.

Na zakończenie tylko jedno hasło:

Rock’n’roll i jazda!

Nela Grabowska

O autorze:

FINE TUNE
FINE TUNE
Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Polsat News oraz fotografka Kamila Pitucha.