fragm. fot. Wojtek Bryndel

[WYWIAD] Maciej Werk z Hedone: Tworzenie kompilacji jest jak wehikuł czasu

Hedone to jedna z legend polskiego industrialu, która z czasem przeistaczała się w zespół rockowy, a jeszcze później w kapelę electro-popową. Projekt, prowadzony przez Macieja Werka od 1992 roku, to kameleon, który mimo zmiennych kolorów wciąż pozostaje sobą – niezależnie od tego czy dzieli scenę z Apollo Four Forty czy tworzy subtelne duety z Renatą Przemyk i Joanną Prykowską.

FINE TUNE: Album „Rare 92-20” to kompilacja dotychczas niepublikowanych nagrań Hedone. Dlaczego te utwory wcześnie nie ujrzały wcześniej światła dziennego?

Maciej Werk: Wydawnictwo miało być formą retrospekcji, ale nie takiej w stylu „the best of”. Jako kolekcjoner zawsze lubiłem różne smaczki i perełki stanowiące dodatki do remasterów, reedycji, singli, czy innych wydawnictw płytowych. Mam tym samym nadzieję, że zaproponowany przeze mnie zestaw hedonistycznych rarytasów ucieszy słuchaczy. Założenie było proste – zero coverów, żadnych remiksów , choć wyjątek stanowi odkryty na taśmie DAT kawałek pt. „Zapach”. Chciałem też pokazać nasze legendarne demo z 1993 roku, ale nie w całości. Trzeba przecież zostawić jakieś perełki na planowane reedycje albumów „Werk” oraz „Sanctvarium”.

FT: Czy tworzenie kompilacji z piosenek nagranych w okresie 28 lat było jak wehikuł czasu? Czy to było jak jazda na karuzeli emocji? Jeśli tak, to dobrych, czy złych?

MW: Użycie wehikułu czasu powoduje zawsze różne emocje. Jednak ja mam to wielkie szczęście, że nie dotknęły mnie specjalnie złe sytuacje w życiu. Paradoksalnie świat tryka bardziej w swej tegorocznej odsłonie, niż przez rzeczone 28 lat. Dużo dobrego wiąże się z Hedone. Ludzie związani z zespołem, publiczność, podróże, imprezy, studio, nagrania, koncerty…

FT: Kompilacja doskonale pokazuje, jak bardzo zmienił się styl muzyki Hedone. Od wiertarowych brzmień po prawie trip hopowe kawałki z okazjonalnymi metalicznymi dźwiękami. Dziś muzykę można robić w całości na komputerze. Czy mnogość i łatwość narzędzi sprzyja kreatywności, czy wręcz przeciwnie?

MW: Mnogość narzędzi sprzyja kreacji i daje szansę na zaistnienie tym, którzy kiedyś nie przeszliby nawet pierwszego sita. Z drugiej strony, to jest trochę tak jak z internetem. Miał on być pomocny w rozwoju intelektualnym ludzkości, a stał się bezkarnym forum dla frustratów, którzy kiedyś nie mieli nawet szans na publiczne głoszenie swych paskudnych opinii. Technika ma pomagać w procesie tworzenia. Ale to, że mam teraz w domu studio porównywalne z londyńskim Abbey Road, wcale nie czyni ze mnie od razu George’a Martina.

Dzięki internetowi, nowej muzyki jest więcej, niż kiedykolwiek.

Rzeczywiście, szczęśliwie powstaje dużo znakomitej muzyki. Problem polega na tym, że jest jej tak dużo, że ciężko zaistnieć w świadomości odbiorcy. To jest swoisty paradoks czasów dystrybucji internetowej. Hedone poszukiwało zawsze optymalnego brzmienia w danym momencie. Pomimo rozstrzału stylistycznego, każda płyta stanowi odrębną opowieść, a to moim zdaniem jest kluczowe w muzyce.

Rozmawiał: Jakub Styczyński

O autorze:

Jakub Styczyński
Jakub Styczyński
Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.