fot. mat. prasowe

[WYWIAD] OLENA: Piosenki składam z własnych emocji i przeżyć

Olena jest absolwentką łódzkiej Akademii Muzycznej w klasie skrzypiec. Niedawno wydała swój debiutancki album „…w świetle gwiazd…”. Gra głównie muzykę pop, ale lubi też poeksperymentować, oscylując na pograniczu alternatywy i mainstreamu.

FINE TUNE: Tytuł debiutanckiego albumu „…w świetle gwiazd…” brzmi jak wycinek z wiersza lub pamiętnika. Jak bardzo utożsamiasz się z tekstami piosenek, które napisałaś? Dzielisz się własnymi emocjami i przeżyciami? A może jednak tworzysz podmiot lub podmioty liryczne i niejako śpiewasz w ich imieniu?

OLENA: Tytuł albumu pochodzi z piosenki „Stan Nieważkości”, która otwiera album. Refren zaczyna się słowami „Spalam się, w świetle gwiazd…”. Myślę, że jest to fajny akcent spajający płytę. Komponuję piosenki zwykle pod wpływem własnych emocji, przeżyć, pod wpływem chwili. Naturalnym jest więc, że moje teksty opisują moją osobę. Śpiewam o tym, co zajmuje moje myśli, w ten sposób mogę też rozładować swoje emocje. To jest mój sposób na wyrażanie siebie. Czasem jest tak, że piszę o tym, o czym np. z kimś rozmawiałam, kiedy ktoś mnie zainspiruje, skłoni do refleksji. To są moje piosenki, moje teksty, więc siłą rzeczy są osobiste. Zwykle śpiewam o emocjach, które są nieodłączną częścią muzyki.

FT: Komponowałaś i współaranżowałaś większość utworów na albumie. Co w sumie nie dziwi, bo jesteś absolwentką łódzkiej Akademii Muzycznej w klasie skrzypiec. Natomiast zawsze zastanawiam się, czy wyedukowani muzycy mają jakikolwiek kłopot z przedstawieniem się z kompozycji klasycznych na nieco bardziej popowe?

O: Dokładnie tak. Osiem z dziesięciu utworów to całkowicie moje kompozycje, w pozostałych dwóch stworzyłam teksty i linie wokalu. Przygoda z pisaniem zaczęła się bardzo klasycznie, jeszcze przed studiami. Jeden z egzaminów kończących średnią szkołę muzyczną polegał na tym, by zaaranżować popularną melodię z bajki na dowolny zespół kameralny – ja wybrałam kwartet smyczkowy. Do dziś pamiętam to uczucie, kiedy usłyszałam po raz pierwszy muzykę, którą napisałam na kartce… Nie da się tego opisać. Wiedziałam, że będę tworzyć. Aranżowałam na kwartet smyczkowy popularne utwory popowe, które grałam z siostrą i przyjaciółmi. Zawsze jednak chciałam śpiewać, więc w końcu zaczęłam pisać piosenki. Wykształcenie klasyczne daje wiedzę o harmonii, kształci słuch, w moim przypadku dało bezcenną umiejętność gry na skrzypcach. Uważam, że to wręcz ułatwia pracę z muzyką rozrywkową (śmiech). To wciąż przecież muzyka. Było to dla mnie bardzo naturalne, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak to zrobić. Po prostu zaczęłam pisać (śmiech).

FT: Album powstawał w twoim domowym studiu pod Warszawą. Jak przebiegała praca nad płytą? Czy wszystko było zaplanowane, zanim włączono rejestrację utworów? A może kawałki ewoluowały w trakcie? Może zmieniły swój charakter?

O: Płyta powstawała stopniowo mniej więcej przez półtora roku. Część piosenek miałam już napisanych, część skomponowałam w trakcie pracy nad albumem. Po napisaniu piosenki przy pianinie nagrywam i częściowo aranżuję demo. Producent dzięki temu wie, jaką formę tonację, harmonię ma utwór. A także, w jaką stronę stylistycznie chcę popchnąć piosenkę. Co do procesu, to utwory zawsze ewoluują np. „Stan Nieważkości” na początku był dłuższy. Chciałam jednak, by miał przystępniejszą formę i ostatecznie skróciłam piosenkę. Od razu jednak wiedziałam, jak ma brzmieć. Dlatego jest tak bogaty w dźwięk skrzypiec. Inaczej było z piosenką „Letni Deszcz”. Muzykę stworzył Kuba Wojciechowski, ja napisałam melodię i tekst. „Losing My Breath” powstała odwrotnie. Do mojej gotowej melodii i tekstu Andrzej Fonai Pieszak stworzył muzykę. Piosenką, którą na początku chciałam wyprodukować zupełnie inaczej jest „Serce Na Dłoni”. Chciałam, by była zaaranżowana bardzo bogato, jednak sporo osób poradziło mi, że ten utwór powinien zostać akustycznym. I tak też się stało. Jak widać, sam proces komponowania może być naprawdę bardzo różny, jednak zawsze daje ogromnie dużo satysfakcji. Wiedziałam od początku, że płyta będzie różnorodna. Jest tam pop, trochę rocka, kropla jazzu i elektroniki. Myślę, że każdy może znaleźć na moim albumie coś dla siebie.

Rozmawiał: Jakub Styczyński

O autorze:

Jakub Styczyński
Jakub Styczyński
Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.